A miało być tak pięknie. Większość ekonomistów wieszczyła wzrost sprzedaży nowych domów po tym jak miesiąc wcześniej była najmniejsza od lutego 2003 r. Spodziewano się, że sprzedaż wzrośnie do około 990 tys., a tymczasem wyniosła tylko 848 tys. Zamiast wybicia z dołka jest więc jego pogłębienie do sytuacji z czerwca 2000 r. Słaba sprzedaż domów rodzi niepokój o stan amerykańskiej gospodarki. Przypominają się słowa Alana Greenspana o niebezpieczeństwie recesji.
Przebieg pierwszej sesji tygodnia na GPW uzależniony był całkowicie od rynków zachodnich. Co prawda z początku inwestorzy podjęli nieśmiałą próbę zbliżenia WIG20 do rekordu z początku lutego, ale nie zmierzyli sił na zamiary. To zadanie wyraźnie ich przerosło. Odnotować natomiast należy, że na krótko WIG znalazł się powyżej bariery 57 tys. pkt po raz pierwszy w swej historii. Ale, podobnie jak barometr największych spółek, szybko zjechał na minus.
Mimo zakończonego fiaskiem ataku na szczyt atmosfera w oczekiwaniu na dane ze Stanów była dość spokojna. Nerwowo zrobiło się dopiero po godzinie 16. W ostatnich 30 minutach WIG20 stracił na wartości prawie 50 pkt. Względem piątkowego zamknięcia finisz sesji przyniósł 1,35 proc. spadek. Mimo tego, nie należy panikować. Zbliża się koniec I kwartału i zarządzającym funduszami zapewne będzie zależało jeśli nie na przypieczętowaniem go nowymi rekordami hossy, to przynajmniej utrzymaniem cen akcji blisko szczytów z początku lutego.
Ze ścisłego grona pięciu gigantów GPW tylko PKN Orlen zdołał wybronić się przed spadkiem wartości akcji. Na zamknięciu akcje rafinerii podrożały o 0,3 proc. do 45,6 zł. Pomogła ropa, której cena utrzymuje się na względnie wysokim poziomie. Za baryłkę surowca płaci się ponad 63 USD. Orlen poinformował, że w ciągu kilkunastu lat wyda około 1 mld zł na rozbudowę podziemnych magazynów ropy i gazu w IKS Solino.
Popołudniowe ochłodzenie koniunktury na GPW ominęło posiadaczy akcji Polimexu. Pierwszą sesję tygodnia akcje jednej z największych polskich spółek budowlanych ukoronowały nowym historycznym rekordem 202 zł po 1,0-proc. zwyżce wobec piątkowego zamknięcia.
Największą winę za spadek giełdowych indeksów ponosi Telekomunikacja Polska. Na głowy akcjonariuszy narodowego operatora spadł zimny prysznic. Kurs spadł aż o 5,5 proc. do 23,3 zł. Po tym jak w piątek kurs TP wzrósł do poziomu najwyższego od 26 lutego wydawało się, że odbicie ma szansę przynieść całkowite odrobienie strat wywołanych pamiętnym tąpnięciem na chińskich giełdach. Na razie trzeba ambitne plany trzeba odłożyć na później.
Słabo też wypadł TVN z 4,9-proc. stratą na finiszu notowań. Od połowy stycznia kurs telewizyjnej stacji waha się w przedziale między szczytem 28,5 a wsparciem 24,5 zł. W ostatnich dwóch tygodniach wartość akcji odbija po trzeciej udanej obronie dolnej granicy konsolidacji. Poniedziałkowy spadek nie przekreśla szans byków. Dziś jedna akcja wyceniana jest na 26,41 zł, co oznacza że kurs znajduje się w połowie przedziału wahań. ASZ