Nieco odporniejsi na złe informacje zza oceanu stali się również inwestorzy na głównych europejskich rynkach.
We wtorek nastroje na GPW poprawiały się z godziny na godzinę. Indeksy zaczęły wspinaczkę. Ostatecznie WIG20 zakończył dzień na minimalnym plusie. Sytuacja na GPW wyglądałaby dużo lepiej, gdyby nie rażąco niskie, jak na ostatnie czasy, obroty. Świadczy to o ciągłej niepewności wśród inwestorów. Gracze uaktywnili się dopiero przed końcem sesji. Po południu światowe rynki akcji wspierała taniejąca ropa. Na rynku czarnego złota spekulanci powoli nie wytrzymują presji i zamykają długie pozycje.
Lokomotywą wzrostów dla WIG20 okazały się walory PKO BP i TPSA. Akcjonariusze spółki telekomunikacyjnej liczą na dobre wyniki kwartalne, które zostaną dzisiaj ujawnione. Powody do radości mieli również właściciele Polimeksu (kurs spółki podskoczył o 1,8 proc.). Budowlany gigant podpisał kolejne, znaczące umowy - na budowę stacji uzdatniania wody w Zakładach Azotowych w Kędzierzynie oraz na modernizację stacji uzdatniania wody w rafinerii Lotosu. Łączna wartość umów to prawie 105 mln zł.
Największymi kotwicami dla indeksów okazał się kurs BRE, KGHM i PKN Orlen. W
przypadku paliwowej spółki warto zauważyć, że dzisiaj jej akcje będą notowane po
raz pierwszy bez prawa do dywidendy. Odcięcie wynosi 1,62 zł na papier. Warto
zauważyć, że udział Orlenu wynosi aż 11 proc. w indeksie naszych tuzów, co
przełoży się na obniżkę WIG20 o prawie 0,4 proc. Podczas sesji taniały walory BZ
WBK. Przyczyna spadków może tkwić w obniżeniu cen docelowych dla akcji BZ WBK do
183 zł przez analityków z UBS i w niepewności przed jutrzejszymi wynikami
kwartalnymi.
Magia nazwisk znów działała w przypadku spółek ze stajni Romana
Karkosika. Po poprzednich wyskokach marsz na północ kontynuował Midas. Dobrze
radziły sobie też papiery Hutmena, Skotana i Impexmetalu. Jedyne, oficjalne
uzasadnienie wzrostów znaleźliśmy w przypadku Alchemii, która systematycznie
skupuje własne akcje.