GPW czeka na decydującie starcie w USA

Włodzimierz Uniszewski
opublikowano: 2008-05-20 09:19

Udany dla amerykańskich indeksów miniony tydzień, kiedy indeksy DJI i S&P500 zyskały odpowiednio 1,9 i 2,7 proc., tylko zaostrzył apetyt inwestorów za Atlantykiem.

Na Wall Street nadal dominuje nastawienie do ścigania wzrostu, nawet jeśli miałoby to przynieść choćby tylko kilka punktów procentowych zysku wywalczonego przy sporym już ryzyku. Rynek zyskał już od marcowego dołka 12 proc. i przebył nieco ponad połowę drogi dzielącej go od październikowego szczytu.

Zwyżka za oceanem liczy już sobie dwa miesiące, a jej parametry techniczne nie zachwycają – wskaźnik A/D nie potwierdza nowymi szczytami siły trendu, obroty są poniżej przeciętnej, a wskaźniki nastroju wskazują na coraz większy szybko optymizm. Rosnące przekonanie inwestorów o zmniejszaniu się ryzyka inwestycyjnego sugeruje akurat coś dokładnie przeciwnego. Indeks VIX spadł do bardzo niskiego poziomu 16 pkt. Nie musi to oznaczać rychłego załamania wzrostu – wskaźnik ten jest bardziej wiarygodny przy wyznaczaniu dołków niż szczytów. Tym niemniej jego tak niski odczyt sugeruje, że wzrost wszedł w fazę dojrzałą i jest bardziej zagrożony korektą.

Wczoraj od rana zanosiło się na kontynuację zwyżki po informacji o powrocie Microsoftu do stołu negocjacyjnego z Yahoo. O kierunku indeksów przesądziła ostatecznie publikacja wyprzedzających wskaźników gospodarki Conference Board. Sześć z dziesięciu wskaźników wzrosło, dzięki czemu wskaźnik syntetyczny zanotował minimalny wzrost. To wystarczyło do uspokojenia inwestorów, że recesji na razie nie ma. Akcje najpierw powoli, potem coraz szybciej zaczęły wędrować w górę. W pewnym momencie indeks DJI zyskiwał ponad 100 pkt. W końcowej fazie sesji doszło jednak do realizacji zysków pod wpływem znowu rosnącej ceny ropy oraz ujawnieniu szczegółów nowej oferty Microsoftu względem Yahoo. Zaszkodziło tez obniżenie rekomendacji dla kilku największych banków inwestycyjnych.

W rezultacie odwrót indeksów uniemożliwił im pokonanie bariery 200-sesyjnych średnich, co było głównym celem ataku byków. S&P500 i DJI zakończyły dzień niemal dokładnie na tych kluczowych poziomach i od dzisiejszej siły popytu będzie zależało, czy pojawi się szansa na przedłużenie fali wzrostowej. Pomagać bykom będzie informacja o uzgodnieniu w Senacie USA szczegółów ustawy tworzącej mechanizmy pomocy dla właścicieli domów mających problemy ze spłatą kredyty. Przeszkodzić może dalszy wzrost cen ropy oraz gorszy od oczekiwań odczyt wskaźnika wzrostu cen producentów. Widmo inflacji krąży na rynkiem, więc wyraźne potwierdzenie tendencji inflacyjnych wywołać może odwrót od akcji.

Przy ostatnich dokonaniach rynku amerykańskiego, nie mówiąc o rosyjskim czy brazylijskim, GPW wypada bardzo blado. Wczorajszy kolejny słaby występ z pewnością nie przysporzy jej sympatyków. Na razie dopływ kapitału zagranicznego wydaje się mało prawdopodobny – globalni inwestorzy mają teraz na celowniku zdecydowanie bardziej "gorące" miejsca. Na dodatek już pojutrze giełdowy tydzień przerwie święto, co ostatnimi czasy oznacza zdwojoną asekurację inwestorów. I to akurat w momencie, gdy na Wall Street będą atakowane kluczowe poziomy oporu. W takiej sytuacji trudno powiedzieć czy nawet dzisiejszy ewentualny wzrost za oceanem zmobilizowałby popyt w Warszawie do zdecydowanego działania. Na razie musi on zadowolić się nadzieją na utrzymanie linii 3000 pkt. jako wsparcia dla Wig20.

 Jeśli jest jakaś szansa na poprawę notowań, to można jej upatrywać w hipotezie, że już wczoraj większość najbardziej ostrożnych inwestorów uciekło z rynku i podaż osłabnie. Wig20 nadal jest wyraźnie nad średnimi z 1 i 45 sesji, więc trend wzrostowy w krótkim i średnim terminie utrzymuje się. Dopiero zejście w rejon 2950 pkt. zagroziłoby dłuższej z tych średnich. Jeśli początek w USA będzie pozytywny, a dane makro nie wystraszą inwestorów, poziom 3000 pkt. powinien zostać odzyskany. Warto zauważyć dodatnią bazę między kontraktami a indeksem, co sugeruje mimo wszystko optymizm inwestorów co do rozwoju wydarzeń. Kontrakty na amerykańskie indeksy sugerują obecnie minimalny spadek, a DAX zacznie dzień od spadku. Nie pomoże to wraszawskim bykom, ale rynek już wczoraj spadał, więc jeśli podażowa presja za granicą szybko nie wzrośnie, będzie można obserwować taniec Wig20 w pobliżu poziomu 3000 pkt.