Poniedziałkowe otwarcie na GPW przyniosło wzrost głównych indeksów, kontynuując rozpoczęty w piątek „efekt stycznia”. Jednak zapał inwestorów wyczerpał się dość szybko i już w południe indeksy znalazły się pod kreską.
Warszawskim akcjom zaszkodziły giełdy europejskie, gdzie w dół poszły papiery banków i ubezpieczycieli, na czele z akcjami Deutsche Banku i Britanniki. Na Starym Kontynencie inwestorzy zaczęli wyprzedawać papiery spółek finansowych, gdyż brytyjski ubezpieczyciel Britannic zapowiedział ograniczenie wypłaty dywidendy. Dodatkowo Schroder Salomon Smith Barney obniżył rekomendację dla Deutsche Banku. Mocne straty zanotowały też Aviva i Prudential.
Warszawska giełda poszła śladem swoich większych „sióstr” w całej Europie i gracze zaczęli pozbywać się akcji banków, które wcześniej przewodziły wzrostom. Ponad 1 proc. straciły papiery Pekao i BPH PBK.
Niewielkie spadki notują też blue chipy – TP S.A., KGHM i PKN Orlen oraz spółki teleinformatyczne. Wytrawni gracze podtrzymali piątkowe wzrosty, by w południe zacząć realizację zysków. Pozostałym inwestorom też zaczęły puszczać nerwy i nasiliła się przewaga strony potażowej. Jednak na rynku utrzymuje się niewielki popyt, który powstrzymuje spadki. W połowie sesji spadki obroty przekroczyły 100 mln zł.
PK