We wtorek tradycji stało się zadość. WIG20 wiernie naśladował ruchy indeksów giełd zachodnioeuropejskich, a po południu uwaga graczy skupiła się na pierwszej godzinie notowań na Wall Street. Jako że koniunktura u zachodnich sąsiadów oraz za oceanem dopisywała, to na zamknięciu WIG20 wzrósł o 1,83 proc. do 3632,27 pkt. Do historycznego rekordu 3697,38 pkt z 4 maja brakuje mu zwyżki o kolejne 1,79 proc.
Rekordy wszech czasów poprawiły natomiast WIG i mWIG40. Indeks szerokiego rynku zwyżkował o 1,2 proc. osiągając na finiszu pułap 61782,82 pkt. Wskaźnik koniunktury giełdowych średniaków wyśrubował swój szczyt po raz trzeci z rzędu wspinając się do poziomu 5351,45 pkt. Inwestorom windującym jego wartość zaczyna chyba jednak brakować sił, bo we wtorek mWIG40 poszedł w górę tylko o 0,1 proc. Giganci wyraźnie przyćmili resztę rynku.
Tezę o rzuceniu się warszawskich graczy w pościg za uciekającymi indeksami na Wall Street i w Eurolandzie potwierdzają rosnące w tym tygodniu obroty. W poniedziałek handel akcjami blue chipów był wyższy o 53 proc. niż w piątek. Natomiast we wtorek aktywność inwestorów wzrosła o 25 proc. wobec wartości poniedziałkowego handlu. Obroty podsumowano na 1,27 mld zł.
Wyjątkowo udany dzień mieli akcjonariusze PKO BP, którego kurs na zamknięciu wzrósł aż o 5,5 proc. Akcje największego banku są najdroższe w historii, kosztują 54,85 zł. W ciągu dnia papiery były droższe o 15 groszy. Walory banku cieszyły się dużym powodzeniem wśród inwestorów, obroty podsumowano na 202 mln zł.
Kurs GTC wzrósł 6,2 proc., najmocniej wśród blue chipów. Akcjonariusze dewelopera nie przejęli się ruszającą ofertą publiczną akcji konkurencyjnego J.W. Construction. Na razie jednak można jednak mówić o próbie zakończenia korekty trwającej od 11 kwietnia. Dzień wcześniej akcje były rekordowo drogie, kosztowały 57 zł. Dziś na zamknięciu za walor płacono 49,9 zł.
Od trzech sesji w PGNiG trwa mocowanie się podaży z popytem w walce o zamknięcie/utrzymanie wsparcia wynikającego z luki hossy 4,55-4,58 zł otwartej 14 maja. We wtorek szala przechyliła się na stronę sprzedających, aczkolwiek nie osiągnęli oni w pełni zamierzonego celu. Na zamknięciu kurs ustalono na 4,60 zł po 3,2-proc. spadku.
Na panewce spaliła czwartkowo-piątkowa próba zakończenia korekty notowań akcji Prokom. W poniedziałek i wtorek dominowali sprzedający ponownie sprowadzając kurs poniżej 150 zł. Kurs informatycznej spółki zniżkował o 2,4 proc. Lokalny dołek, który należałoby obronić, to 147,6 zł. ASZ