GPW: Indeks WIG20 z nawiązka odrobił poranny spadek

Artur Szymański
23-10-2003, 17:18

Dobra końcówka czwartkowych notowań przyniosła wyjście indeksu WIG20 na mały plus. Wskaźnik koniunktury największych spółek zamknął sesję na poziomie 1546,55 pkt., czyli 0,55 proc. powyżej środowego zamknięcia. Reprezentujący większość emitentów indeks WIG zyskał 0,1 proc. i wynosi obecnie 20 339,87 pkt.

Otwarcie handlu wypadło na sporym minusie. WIG20 otworzył dzień z poziomu 1509,77 pkt., co oznaczało spadek o 1,84 proc. w stosunku do zamknięcia sesji środowej. Na początku fatalnie prezentowały się banki i sektor IT. Rynek w dół pociągnęły też największe blue chipy - KGHM, PNK Orlen i TP SA, choć przy niskich obrotach. W pierwszej godzinie handlu obroty nie przekraczały 50 mln zł. Oczy inwestorów zwrócone były bowiem na rynek walutowy. W trakcie porannych notowań złoty spadł do 4,6730 wobec euro, co było najniższym poziomem w historii. Szybko się jednak okazało, że gracze walutowi nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa. W ciągu dnia notowania euro do złotego wzrosły do poziomu 4,68. Analitycy w czarnych wizjach przepowiadają kurs rzędu 4,72-4,80 zł za euro jeśli na rynku międzybankowym wzrost notowań euro do dolara wyniesie 1,2. W tyle nie pozostali również dealerzy na rynku długu. Wyprzedaż najbardziej płynnych obligacji 5-letnich sprawiła, że ich rentowności wzrosła do 6,45 proc., czyli o 32 pkt. bazowe.

Rynek akcji po dużym spadku na początku sesji miał ochotę pójść pod prąd wyprzedaży na rynkach walutowym i obligacji. Jednak nieśmiałe zapędy kupujących dość skutecznie gasiła strona podażowa. Dopiero słowne interwencje ministra Hausnera i Dariusza Rosatiego, członka RPP mówiących, że nie ma podstaw fundamentalnych do paniki, uspokoiły nieco nerwy inwestorów. Wówczas do głosu doszli kupujący i w ostatnich minutach sesji udało się wyprowadzić WIG20 ponad poziom zamknięcia ze środy. Bez znaczenia okazało się kiepskie otwarcie handlu na giełdach w USA. Na czwartkowym otwarciu indeks Dow Jones spadł o 0,06 proc. do 9592,68 pkt., zaś Nasdaq stracił 1 proc. i wyniósł 1879,12 pkt.

Ostatnia godzina handlu na GPW sprawiła, że na plusie dzień zakończyło osiem spółek, a cztery nie zmieniły wartości. Najwyższy wzrost zanotował BRE Bank, którego akcje podrożały o 4,5 proc. czym odrobił większość strat ze środy gdy potaniał o 4,8 proc. Spadki z poprzednich sesji odreagowały też banki BZ WBK i Millennium oraz Agora. W przypadku tej ostatniej okazało się, że strach związany z debiutem dziennika „Fakt” miał wielkie oczy, ale i tępe zęby. Po lekturze nowego tytułu prasowego większość analityków jest zdania, że „Fakt” nie jest żadną konkurencją dla wydawanej przez Agorę „GW”. PKN Orlen podrożał o 2 proc. przy 30-mln obrocie. O 10 mln zł wyższą wartość obrotu zanotowano na TP SA. Jednak kurs telekoma zaliczył 0,7-proc. spadek. Spółce wyraźnie nie służą enigmatyczne wypowiedzi ministra skarbu, który zapowiada upublicznienie posiadanego przez państwo pakietu 14,5 proc. akcji. Do końca roku pozostało już tylko nieco ponad 2 miesiące, lecz władze spółki nie zostały nawet zaproszone do prac przy przygotowania prospektu. Ogólne deklaracje nie satysfakcjonują inwestorów.

Na koniec sesji na zero wyszedł kurs KGHM, choć spółka jeszcze godzinę przed zamknięciem przewodziła spadkom. Inwestorzy obawiają się, że ceny miedzi nie utrzymają się długo ponad poziomem 2000 USD. Na ponad 2,5-proc. minusie sesje zakończył Computerland. Inwestorzy sprzedażą akcji zareagowali na doniesienia „PB” o możliwej fuzji Ster-Projektu z Emaksem. Po połączeniu nowa firma byłaby niezwykle groźnym rywalem dla Computerlandu, który jest dziś numerem 2 (po Prokomie) w Polsce.

Z czwartkowego odbicia nie należy wyciągać zbyt daleko idących wniosków. Na większą, kilkudniową poprawę szanse są nadal bardzo małe. O odwróceniu negatywnego krótkoterminowego trendu nie przekonują niewielkie czwartkowe obroty (240 mln zł). Nad rynkiem finansowym wisi tez konieczność znalezienia w IV kwartale przez rząd 32 mld zł na odkupienie obligacji, bonów i sfinansowanie deficytu. Jeśli nie dojdzie do sprzedaży pakietu akcji Telekomunikacji (w grę wchodzą 3 mld zł) w tym roku, a plan cięć wydatków ministra Hausnera napotka na opór w Sejmie, to na koniec roku złoty spadnie do poziomów 4,70 do euro i 4,09 do dolara. Nie ma wątpliwości, że giełda zjechałaby po tej samej równi pochyłej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Artur Szymański

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Gospodarka / GPW: Indeks WIG20 z nawiązka odrobił poranny spadek