Aby scharakteryzować przebieg notowań w trakcie sesji wystarczy coraz częściej powtarzane wśród obserwatorów rynku określenie: apogeum marazmu. Gdyby nie umówione transakcje na akcjach ING BSK oraz spekulacyjna gra na walorach Szeptela w związku rozprawą upadłościową spółki, trudno byłoby w ogóle mówić, że mieliśmy do czynienia z sesją giełdową. A za taką uznaje się notowania w trakcie których handluje się akcjami, a nastroje graczy zmieniają się kilkakrotnie w ciągu dnia. Tymczasem sesja na GPW nie wzbudziła żadnych emocji. Świadczy o tym chociażby rozpiętość wahań indeksu największych spółek WIG 20, która wyniosła "aż" 8 punktów. Przez większą część notowań przeważały minorowe nastroje. Spadki na giełdach Starego Kontynentu osłabiły indeksy na GPW. Dopiero rozbudzone nadzieje na wzrostowe odbicie za oceanem pozwoliły odrobić skromne straty. Ograniczona aktywność handlujących pomagała podciąganiu kursów. Ostatecznie na zamknięciu WIG 20 zyskał 0,3 proc. W trakcie sesji doszło do dużej wymiany akcji ING Banku Śląskiego. Wartość transakcji papierami tej spółki wyniosła ponad 92 mln zł. Według maklerów, sprzedającym miał być zagraniczny fundusz inwestycyjny. Tymczasem walory banku miały skupować największe rodzime fundusze emerytalne. Tylko dzięki tzw. crossom na ING BSK, wartość obrotów na całym rynku nie odbiega od średniej z ostatnich dni. W związku z rozprawą upadłościową Szeptela, trwał ożywiony handel walorami tej spółki. Obroty sięgnęły 1,8 mln zł i były wyższe niż w przypadku innego ulubieńca spekulantów - Softbanku. Inwestorzy obstawiali pozytywny werdykt dla szepietowskiego operatora, gdyż kurs zwyżkował w trakcie sesji nawet 7 proc. O wiele gorzej prezentował się natomiast Strzelec. Browar kolejny raz przełożył termin nowej emisji akcji, gdyż nie może znaleźć chętnych na objęcie akcji. Dzsiaj zadebiutowały walory Emaxu. Na pierwszy rzut oka pierwsze notowanie wypadło bardzo okazale. Zmiana procentowa obok nazwy emitenta pokazuje wzrost o 4500 proc. W pierwszych transakcjach akcje poznańskiego integratora zmieniły właściciela po cenie 46 zł. Gigantyczna zwyżka jest efektem tego, że kurs odniesienia dla akcji Emaxu wynosił 1 zł. Po tej kwocie obejmowana była emisja akcji serii B w listopadzie 2000 roku. To właśnie te akcje zadebiutowały na warszawskim parkiecie. SG