Niedzielny komunikat FON-u o podpisaniu nowego kontraktu stał się wygodnym pretekstem do windowania kursu spółki.
FON to papier, do którego już dawno przylgnęła łatka „spekulacyjny”. A to dlatego, że na jakąkolwiek plotkę czy też oficjalny komunikat spółki giełdowi gracze mają zwyczaj reagować przesadnie mocnymi wzrostami. Nie inaczej jest dziś.
W niedzielę FON poinformował o zawarciu umowy z niemieckim kontrahentem na produkcję urządzeń technicznych. Umowa została zawarta na okres czterech lat z możliwością jej przedłużenia o następne okresy czteroletnie. Pierwsze zamówienie opiewa na kwotę 130 tys. euro.
Wartość nie jest porażająco wielka, ale to wystarczyłoby, by w pierwszych kilkudziesięciu minutach poniedziałkowej sesji kurs FON skoczył do 1,07 zł, czyli o ponad 16 proc. Prawa do akcji podrożały o 12 proc. Inwestorzy wzmocnienie weekendowym komunikatem próbują dziś odwrócić niekorzystną tendencję, z jaką borykają się od 30 listopada.
Tego właśnie dnia rozpoczęło się spuszczanie powietrza z nadmuchanego ponad miarę balonu spekulacyjnego. Dzień wcześniej, 29 listopada, Pb.pl w „Giełdowym fleszu” pt. GPW: Szaleńcze tempo spekulacji akcjami FON-u przestrzegał mniej doświadczonych inwestorów, by nie dali się „ubrać” w akcje przez inwestorów, którzy dwa dni wcześniej puścili w ruch karuzelę spekulacji. Ci, którzy bez cienia zastanowienia kupowali akcje FON na szczycie 1,48 zł, do piątku stracili 38 proc. zainwestowanego kapitału.
Dziś trochę poprawiają się im humory, ale na odrobienie strat przyjdzie im pewnie zaczekać dłuższy czas. Nie ma bowiem jak na razie sygnałów dużego parcia na akcje FON. O ile w szczycie spekulacji właściciela zmieniło przeszło 8,5 mln walorów, o tyle w piątek wolumen obrotów wyniósł 509 tys. akcji. Dziś jest wyższy już po godzinie, wynosi 860 tys. walorów. ASZ