Oczekiwania co do przebiegu notowań w Warszawie były jednoznaczne, otwarta pozostawała jedynie kwestia skali spadków w obliczu tragicznych wydarzeń w Nowym Jorku. Jeszcze we wtorek po południu inwestorzy zagraniczni rozpoczęli wyprzedaż walorów i na rodzimym rynku panowało przekonanie, że ten exodus przeniesie się na środowe notowania.
Faktycznie początek sesji sygnalizował, że GPW w przyspieszonym tempie podąży w kierunku dna. Podczas gdy na głównych rynkach europejskich nastąpiło poranne odreagowanie, WIG 20 startował ze stratami rzędu 2,4 proc. Do południa podaż zepchnęła wartość indeksu do 1060 punktów, czyli ponad 4 proc. niżej. Największe straty w pierwszej części handlu poniosły telekomy. Kurs Telekomunikacji wyznaczył najniższy poziom w historii 10,90 zł, a obrót na akcjach narodowego operatora, sięgał 25 proc. wartości handlu na całym rynku. Tymczasem Netia, która jako jedyna polska spółka notowana jest na Nasdaq, traciła ponad 15 proc. Za wyprzedażą stali przede wszystkim inwestorzy zagraniczni, którzy ulegli obawom, że następstwa ostatnich wydarzeń, mogą poważnie zagrozić kruchej stabilizacji na tzw. rynkach wschodzących (do których zaliczana jest Polska). Wskazywano na znaczący wzrost ryzyka inwestycyjnego w regionie.
Po południu na rynku nastąpił jednak radykalny zwrot sytuacji na giełdzie. Inwestorzy wrócili na rynek decydując się na kupno przecenionych walorów. Do zakończenia sesji indeksy konsekwentnie pięły się do góry. Mimo że przytłaczająca większość akcji kwotowanych na GPW zakończyła sesje spadkami cen, ich skala była nieporównanie mniejsza niż w trakcie handlu. TPSA ostatecznie straciła "jedynie" 3,75 proc. WIG 20 spadł o 0,6 proc. Wartość obrotu zmniejszyła się do 190 mln zł. Wśród blue chipów wyróżniał się Softbank, który zyskał 3 proc., co można łączyć ze spekulacjami o przejęciu spółki przez Prokom.
Po południu na giełdzie nastąpiło uspokojenie, jednak w dalszym ciągu na rynku emocje powinny brać górę nad racjonalną oceną sytuacji. Niebagatelne znaczenie ma ucieczka zachodnich inwestorów z polskich akcji, bez których zaangażowania nie ma szans na wejście rodzimej giełdy w trend wzrostowy. Najważniejszą kwestią dla przyszłości koniunktury na GPW jest forma działań odwetowych jakie podejmą USA. Wojna na Bliskim Wschodzie i wzrost ceny ropy może pogrążyć polską gospodarkę, a w następstwie giełdę.
O godzinie 14.45 GPW podobnie jak inne giełdy europejskie zawiesiła na minutę notowania oddając hołd ofiarom wydarzeń za oceanem.
SG