GPW: kontrakty terminowe zaskakują różnorodnością

Grzegorz Zalewski
opublikowano: 2001-12-10 00:00

Sukces — to słowo często pojawia się, gdy mowa o rynku terminowym na GPW. To stwierdzenie jest jednak mocno na wyrost, gdyż dotyczy praktycznie jednego kontraktu — na indeks WIG 20. Wśród dwunastu rodzajów kontraktów dysproporcja między obrotami na WIG 20 a obrotami na dowolnym innym kon- trakcie jest ogromna.

Nikogo nie dziwi, że kontrakt na główny indeks przyciągnął większość graczy. Dla przykładu — kontrakt na amerykański indeks akcji S&P; 500 notowany na CME jest jednym z najbardziej płynnych na świecie. Jednak czasem można odnieść wrażenie, że uczestnicy naszego rynku omijają pozostałe kontrakty, gdyż nie bardzo dostrzegają możliwości płynące z ich wykorzystania. Tymczasem te możliwości wcale nie są małe. Kilka z tych kontraktów notowanych na GPW ma znacznie niższą zmienność (wyrażającą się nominalnie, czyli w rzeczywistych pieniądzach zarabianych lub traconych przez gracza) czy też łatwiej można na nich zarabiać w ciągu dnia z uwagi na wartość tiku, czyli minimalnej zmiany ceny.

Największym wrogiem aktywnego spekulanta jest mała płynność kontraktów i to jest jeden z powodów, dla których kontrakty inne niż WIG 20 nie cieszą się wielką popularnością. To jednak błędne koło — gracze nie korzystają z innych futures z uwagi na niską płynność, zaś płynność jest niska, gdyż nie ma chętnych do gry.

Sytuacja powoli, ale systematycznie zmienia się na korzyść. Jest już regułą, że zainteresowanie dowolnym kontraktem rośnie, gdy coś dzieje się na rynku bazowym. Dobrym przykładem są choćby kontrakty na Elektrim, gdy dzienny wolumen nagle skoczył z poziomu kilkudziesięciu sztuk nawet do 300.

Przy wyborze kontraktów gracz bierze pod uwagę trzy czynniki: płynność, zmienność oraz częstotliwość występowania luk i ich rozmiar. Luka powstaje, gdy najwyższa cena z dnia poprzedniego jest niższa od najniższej ceny z dnia kolejnego lub gdy najniższa cena z dnia poprzedniego jest wyższa niż najwyższa cena z dnia następnego.

Oprócz najbardziej popularnych kontraktów na WIG 20 na GPW jest jeszcze notowanych jedenaście innych. Zamieszczone zestawienie pokazuje, że warto skupić uwagę również na nich. Cały segment futures na GPW zaczyna się coraz bardziej różnicować.

Lider płynności: popularny WIG 20

Pod względem obrotu najlepiej prezentuje się kontrakt na WIG 20. Różnica w średnim dziennym wolumenie obrotu, jak i maksymalnej liczbie otwartych pozycji w porównaniu z innymi futures, jest ogromna. Oczywiście należy pamiętać, że na początku notowania każdej serii ten obrót jest bardzo niski, dlatego nawet w przypadku WIG 20 średnia to zaledwie 5,5 tys. kontraktów, choć częste zdarzały się sesje, gdy dzienny obrót przewyższał 10 tys. W przypadku TP SA i Elektrimu zdarzały się dni, gdy obrót wynosił kilkaset kontraktów, co jest wielkością zadowalającą. Dysproporcja w płynności może jednak zniechęcać wielu graczy do kontraktów innych niż na WIG 20.

Zmienność, czyli niedoceniony FTEC

Im mniejsza zmienność rynku, tym lepsza gra w dłuższym terminie. Większa zmienność pozwala działać graczom intra-day. Przeciętny gracz nie ma jednak czasu na grę w ciągu dnia, dlatego załóżmy, że im mniejsza zmienność, tym lepiej. Pod tym względem najlepiej wypadł kontrakt na TechWIG. Dla serii grudniowej średnia zmienność wyniosła nominalnie 245 zł. Kontrakty o niskiej zmienności powinny być preferowane przez małych graczy.

Należałoby uwzględnić jeszcze sam zakres zmienności — im mniejszy, tym lepiej. W przypadku WIG 20 były momenty takie, gdy zmienność wynosiła około 20 pkt, i takie, gdy była ponad trzy razy wyższa.

Futures na waluty: mordercze luki

Bardzo ważne w inwestowaniu średnioterminowym są tzw. luki pojawiające się między cenami w czasie dwóch kolejnych sesji. Doprowadzają one do tego, że nawet zlecenia stop nie potrafią całkowicie uchronić naszego kapitału, co więcej — mogą doprowadzić do bolesnych strat. W tabeli obok zwrócono uwagę na kilka aspektów związanych z lukami — częstość ich występowania, średnią wartości luki oraz maksymalną ich wartość. Najbardziej komfortowo prezentuje się futures na akcje TP SA. Tylko cztery luki od lipca do grudnia to naprawdę bardzo mało. Pozostałe kontrakty akcyjne nie wyglądają już tak dobrze. 15 lukami może pochwalić się WIG 20.

Spójrzmy teraz na średnią i maksymalną wartość luk. Najgorzej w zestawieniu wygląda kontrakt na dolara. Gracz średnioterminowy narażony jest na to, że pewnego dnia znajdzie się po niewłaściwej stronie rynku i średnio ma szanse stracić nawet 203 zł. Co więcej powinien pamiętać, że zdarzyła się sesja, gdy mógł stracić aż 1260 zł (depozyt wówczas wynosił około 1400 zł). Równie niekorzystnie wygląda to w przypadku euro. Najbezpieczniej pod tym względem prezentują się futures na WIG 20 i TP SA i nie ma w tym nic dziwnego, gdyż jest to prosta konsekwencja płynności.