Przed południem kurs banku PKO BP spada około 2 proc., co jest naturalną koleją rzeczy po tym jak wczoraj ustanowił historyczny szczyt 41,95 zł.
Po trzech wzrostowych sesjach, pierwsza połowa środowej sesji przynosi korektę notowań największego banku. Nie ma w tym nic dziwnego, skoro od piątku akcje spółki zdrożały o 9,8 proc. To dużo jak na takiego giganta. Częściowa realizacja zysków jest więc jak najbardziej wskazana.
O tym, że inwestorzy tylko odpoczywają świadczy spadek obrotów wskazujący na korekcyjny charakter spadku. Do południa obroty walorami PKO BP wyniosły 120 mln zł, podczas gdy wczoraj po 90 minutach sesji sięgały 220 mln zł. Na razie więc akcjonariusze mogą spać spokojnie. Po korekcie notowania mogą rosnąć dalej.
Za takim scenariuszem przemawia fakt, że ujawniony w pierwszych dwóch dniach tygodnia popyt na akcje pracownicze jest bardzo duży. Inwestorzy instytucjonalni na pewno nie zaspokoili w pełni apetytów. W poniedziałek i wtorek właściciela zmieniło łącznie 13,65 mln walorów PKO BP, co stanowi 13 proc. puli akcji, jakimi dysponują byli i obecni pracownicy banku. ASZ