GPW ma kupić krajowy kapitał

Jacek Pochłopień
13-11-2001, 00:00

Piotr Tamowicz z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową twierdzi, że GPW nie spełnia swej roli, a prawa drobnych akcjonariuszy są łamane. Aby to zmienić, należy giełdę sprywatyzować, ale najpierw przy udziale inwestorów instytucjonalnych obecnych już nad Wisłą.

Wojciech Szeląg — Polsat: Jest Pan autorem opublikowanego parę dni temu artykułu pt. „Reqiem dla giełdy”. Brzmi to dosyć ponuro. Czy polska gospodarka mogłaby obyć się bez GPW, bo z tytułu wnosząc grozi jej zejście śmiertelne?

Dr Piotr Tamowicz — Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową: Tak, Polska obecnie mogłaby obejść się bez giełdy. GPW z wierzchu wygląda bardzo ładnie i atrakcyjnie, ale gdy przyjrzymy się bliżej, wnioski są bardzo smutne.

Czym jest GPW, a czym powinna być?

— Giełda Papierów Wartościowych jest po trosze atrapą, nie spełnia żadnej ze swych klasycznych funkcji. Na parkiecie jest obecnych co prawda około 200 spółek, a kapitalizacja sięga 20 proc. polskiego PKB, ale płynność obrotu jest żenująca. Sprzyja to naruszaniu praw akcjonariuszy.

Podajmy przykład — poniedziałkowe notowania rynku jednolitego. Jest na nim około 100 spółek, na 26 obrotu nie ma w ogóle, na niektórych prawie wcale.

— Im mniejszy obrót, tym łatwiej naruszyć prawa akcjonariuszy. Polskie prawo nie jest dobrze przygotowane do ich ochrony. W takim wypadku może pomóc płynny rynek, w którym akcjonariusz głosuje dokonując transakcji.

Kilka dni temu na Pana miejscu siedział Wiesław Rozłucki, prezes GPW, który powiedział: nie ma sprawy, spółki, na których nie ma obrotu przez długi czas występują również na innych rynkach, bardziej dojrzałych.

— To cecha wielu naszych polityków czy urzędników gospodarczych, którzy prezentują taki oficjalny optymizm. Ja absolutnie z tym się nie zgadzam. Giełda jest w kiepskiej kondycji, ale nie to jest najgorsze, bo błądzić jest rzeczą ludzką. Najgorsze jest to, że ludzie odpowiedzialni za to nie podejmują żadnych kroków, aby to zmienić, albo reagują z opóźnieniem.

Co Pana zdaniem należy zrobić?

— Przede wszystkim należy chronić prawa akcjonariuszy, uwiarygodnić rynek. GPW trzeba sprywatyzować, ale nie w takim wydaniu, jak to proponuje giełda. Trzeba chyba najpierw giełdę sprzedać krajowym bankom, inwestorom instytucjonalnym, domom maklerskim i dopiero oni, a nie urzędnicy czy biurokraci giełdowi zadecydują, czy GPW ma wejść w sojusz z Frankfurtem, czy może z Londynem.

A gdyby w prywatyzacji GPW brali udział krajowi inwestorzy, to czy dawaliby gwarancje, że prawa drobnych akcjonariuszy będą lepiej chronione, niż w przypadku szybkiego sojuszu z giełdami europejskimi?

— Takich gwarancji nigdy nie będzie, ale sądzę, że instytucje, które są obecne nad Wisłą będą lepiej dbały o interesy naszego rynku.

Notował Jacek Pochłopień

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Pochłopień

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / GPW ma kupić krajowy kapitał