Nie byłoby wątpliwości, że dzisiejsze notowania na warszawskiej giełdzie otworzyłyby się na plusie, gdyby nie kolejna fatalna sesja za oceanem. Przebieg handlu na Nasdaq był typowy dla głębokiej bessy, również na Wall Street ostateczne rozstrzygnięcia zapadły na korzyść niedźwiedzi. Dlaczego u nas miałoby być inaczej ? Ponieważ na wczorajszej sesji pierwszy raz od dłuższego czasu swoją obecność zasygnalizowała strona popytowa. Szczególnie końcówka notowań wyraźnie należała do sponiewieranych byków. Dlatego w obliczu dekoniunktury w USA można spodziewać się, że na otwarciu na GPW główne indeksy zanotują niewielkie zmiany. Kolejne godziny będą testem dla odważnych, którzy wczoraj podciągali ceny akcji. Oczywiście nie należy zapominać o wpływie nastrojów na zachodnich giełdach, a tam inwestorzy czekają na kolejne wyniki finansowe po pierwszym półroczu.
Wiele dwuznaczności wprowadza również plan nowego ministra finansów. Propozycje umorzenia długów mogą spowodować kolejne dodatkowe obciążenia budżetowe. Będzie to wiązało się z kolejnymi opóźnieniami w przekazywaniu przelewów z ZUS do OFE. Również banki nie podchodzą z entuzjazmem do ponownego kredytowania firm, których długi już spisały na straty.
Pomimo wzrostu na wczorajszej sesji nic nie zmieniło się w obrazie głównych wskaźników. Co gorsza wczorajszego wzrostu indeksu największych spółek WIG 20 nie potwierdził indeks technologiczny TechWIG. Przy próbie odreagowania okresu spadków główny indeks warszawskiej giełdy ma niewielkie pole do popisu. Opór znajduje się już w okolicach 1120 punktów. Póki co jako punkt dla kupujących można zaliczyć obronę poziomu 1080 punktów. Wydaje się, że jeśli ta barykada strony popytowej ugnie się pod presją sprzedających kolejną psychologiczną strefą będą już minima z września ubiegłego roku.
Najbardziej interesującą spółką, której zachowanie może zdecydować o dalszych losach naszego rynku jest oczywiście TP SA. Podczas gdy inne blue chipy zawodzą, kurs narodowego operatora utrzymuje się ponad historycznym dołkiem, co może wpływać pozytywnie na nastroje graczy. Odwrotnie jest z BRE, do którego polityki inwestycyjnej rynek stracił całkowicie zaufanie, dodatkowo obawiając się o jej wpływ na wyniki banku. Fatalnie zachowuje się też Softbank.
SG