GPW nie chce być wykluczona

Kamil ZatońskiKamil Zatoński
opublikowano: 2015-04-28 00:00

Władze rodzimego parkietu „kupują” ideę jednolitego rynku kapitałowe w UE, ale podkreślają, że nie może to być tylko rynek gigantów.

W zeszłym tygodniu Komisja Europejska opublikowała tzw. zieloną księgę, dotyczącą Unii Rynków Kapitałowych — koncepcji stworzenia jednolitego rynku kapitałowego w 28 krajach członkowskich UE. Jednocześnie zapoczątkowano konsultacje, z których wyłonić się ma plan działań, zmierzających do zwiększenia udziału pozabankowych form finansowania przedsiębiorstw.

— Bardzo pozytywnie odnosimy się do opisanej w zielonej księdze koncepcji zwiększenia znaczenia rynku kapitałowego w finansowaniu gospodarki Unii Europejskiej, zwłaszcza małych i średnich firm. W naszej opinii, należy skoncentrować się przede wszystkim na inicjatywach ułatwiających dostęp do rynku, podnoszących poziom jego transparentności oraz zachęcających do średnio- i długoterminowego inwestowania — mówi Paweł Tamborski.

Prezes GPW zwrócił jednak uwagę, że przy dopracowywaniu koncepcji jednolitego rynku kapitałowego należy pamiętać o znaczeniu regionalnych rynków kapitałowych dla gospodarek poszczególnych państw. Ryzykiem dla polskiego rynku kapitałowego i krajowych przedsiębiorstw byłoby stworzenie takich warunków, które wspierałyby jedynie dalszy rozwój największych giełd europejskich.

W Unii Europejskiej rynki kapitałowe mają stosunkowo niewielki udział w tworzeniu PKB. Według danych za 2013 r., kapitalizacja giełd sięgała 65 proc. PKB wspólnoty. W Stanach Zjednoczonych było do 138 proc., a w Japonii 94 proc.

W Polsce było to 38 proc. Komisja Europejska chce nadrobić dystans, wprowadzając w życie m.in. rozporządzenie dotyczące długoterminowychfunduszy inwestycyjnych, uruchomienie znormalizowanej informacji kredytowej na temat małych i średnich przedsiębiorstw oraz rozwój rynku ofert niepublicznych.