Poniedziałkowa sesja w USA była lustrzanym odbiciem piątkowej. Były dobre i złe informacje, ale te złe na rynku byka nie powinny wywołać dużych spadków. Dane makro nie odbiegały od oczekiwań. Indeks wskaźników wyprzedzających koniunkturę wzrósł tyle, ile prognozowano, co powinno wywołać optymizm. I wywołało, bo rentowność obligacji znowu znacznie wzrosła, ale ceny akcji spadały. Wygląda to tak, jakby bessa na rynku obligacji wyprzedzała bessę na rynku akcji, co zresztą mogła już sygnalizować międzyrynkowa analiza techniczna. Złych informacji nie było dużo. Merck podał nieco gorsze od uśrednionej prognozy wyniki, a CSFB obniżył rating Motoroli. Poza tym Lexmark obniżył prognozy na trzeci kwartał. Jednak firma 3M podała bardzo dobre wyniki i prognozy, a Wal Mart oświadczył, że lipcowa sprzedaż utrzymuje się w górnej granicy prognoz. W zależności od nastrojów indeksy mogły zarówno spaść, jak i wzrosnąć.
Na wykresie indeksu S&P 500 sytuacja jest nierozstrzygnięta, ale wkrótce może dojść do pokonania 975 pkt i pojawienia się sygnału sprzedaży. Za to na wykresie Nasdaq powstała formacja podwójnego szczytu, a indeks opuścił kanał trendu wzrostowego kończąc trwającą od kwietnia zwyżkę. Przyszła pora na dłuższą korektę. Byłbym tego całkiem pewien, gdyby nie to, że przełamanie ważnych poziomów na małym wolumenie jest mało wiarygodne. Po sesji kilka spółek z Texas Instruments na czele podało wyniki lepsze od prognoz i zapowiedziało poprawę w przyszłości. Jeśli nowe raporty nie rzucą rynków na kolana, to S&P 500 będzie bronić wsparcia, a Nasdaq wróci do kanału trendu wzrostowego.
Nie można jednak wykluczyć, że rynki amerykańskie zachowały się podobnie do europejskich. Poranne wyniki Infineon wydawały się pomagać bykom, ale tylko przez niecałą godzinę. Potem nawet kurs tej spółki zaczął spadać, a nastroje były słabe. Pisałem wczoraj, że jedna sesja nie świadczy jeszcze o zmianie nastrojów, ale wczorajsza jest potwierdzeniem i to bez względu na jej zakończenie (przed sesją w USA indeksy przeszły na plusy). Zapowiada się dłuższa korekta, ale kierunek nie będzie wyłącznie południowy. Wręcz przeciwnie — sesje będą przypominały jazdę roller-coasterem.
Dziś praktycznie nie będzie danych makro. Z Francji o 8.45 dotrze raport o wydatkach konsumenckich w czerwcu (prognoza +1 proc.). To nie będzie miało dużego wpływu na rynek. Ważne będą tylko wyniki spółek. Mocnym uderzeniem powinien być już rano kwartalny raport GlaxoSmithKline. Z ważnych dla rynków spółek podają jeszcze przed sesją w USA AOL Time Warner, Autonomy, Bell South, Eastman Kodak i Lucent. Te wyniki pokażą kierunek indeksom. Za to po sesji w USA dostaniemy raporty AT&T Wireless, Boeing, EDS, Qualcomm i Veritas Software.
Nie można się było łudzić, że nasz rynek pozostanie na zawsze oazą, na którą nie będą działały spadki na rynkach zagranicznych. Wczoraj już nie było udawania silnego rynku, a podaż wyraźnie przystąpiła do realizacji zysków. Jednak popyt nadal był bardzo duży, co zaowocowało wzrostem obrotu. Coraz bardziej wydaje mi się, że zagranica sprzedaje, a nasze fundusze kupują. Z komentarzem poczekam na dane z funduszy za lipiec. Od dawna posługuję się w swoich komentarzach teorią Elliotta i ostrzegałem, że jesteśmy w ostatniej przed dłuższą korektą fali wzrostowej. Zakładam, że ta zwyżka właśnie się kończy i powinniśmy wejść w dłuższą korektę, która przyjmie postać zygzaka typu ABC (spadek — wzrost — spadek). Jednak techniczny sygnał sprzedaży wczoraj (przed fixingiem) nie powstał, a bazowanie na wyczuwaniu rynku prowadzi często do błędów. Nie mogę więc stwierdzić, że to już koniec wzrostu, mimo że tak czuję. Dziś sytuacja na rynku będzie zależała od reakcji giełd europejskich na liczne raporty kwartalne spółek.