GPW nie przejęła się korektą na giełdach w USA

Piotr Kuczyński
opublikowano: 2004-01-13 00:00

Wczoraj w USA inwestorzy już nie pamiętali o piątkowych złych danych z rynku pracy. W czasie weekendu sondaż przeprowadzany przez poważaną Blue Chip Economic Indicators pokazał, że ekonomiści po raz trzeci podnieśli prognozy wzrostu dla USA na ten rok (z 4,4 do 4,6 proc. PKB). Tym razem pojawiły się dwa „jeśli”. Otóż taki wzrost ma nastąpić, jeśli nie będzie ataku terrorystycznego w stylu 11. września i jeśli osłabienie dolara nie przerodzi się w panikę. Jednak inwestorzy wczoraj o tych „jeśli” nie chcieli myśleć. Pozytywem było to, że w czasie weekendu firma VLSI Research poinformowała, że według jej prognoz przychody producentów półprzewodników wzrosną w bieżącym roku o ponad 33 procent.

Były i minusy, bo rating Alcoa został obniżony przez Prudential, a Merck przez CSFB. Poza tym zarząd Computer Associates poinformował, że przeciwko spółce może zostać wszczęte śledztwo z powodu stosowania kreatywnej księgowości. Te informacje hamowały wzrosty DJIA i szerokiego rynku, ale nic nie przeszkadzało wzrostom NASDAQ. Trzeba pamiętać, że zaczyna się sezon wyników kwartalnych, nadzieje są bardzo duże, a w tym tygodniu podawać wyniki będą przede wszystkim spółki z NASDAQ. Dlatego też ten indeks zachowywał się najlepiej. Dopóki po dobrych wynikach rynek nie zacznie spadać nadzieje będą się utrzymywały i pomagały obozowi byków.

Wczoraj w Eurolandzie rynek był pozbawiony kierunku, chociaż nastawienie było lekko negatywne, ale potem giełdy uspokoiły i czekały na małych minusach na to, co w tym tygodniu wymyślą Amerykanie. Teraz większy wpływ na giełdy może wywierać rynek walutowy. W piątek Bank Japonii wydał 10 mld USD sprzedając swoją walutę, żeby nie pozwolić na zbyt duże osłabienie dolara, ale to pomogło jedynie na chwilę. Świadomość, że nawet takie środki nie wzmacniają dolara może pomóc grającym na osłabienie dolara.

Korektę wywołało wczorajsze spotkanie szefów banków centralnych (szczyt G-10) i oświadczenie Jean-Claude Trichet, szefa ECB, który powiedział, ze w żadnym przypadku nie jest obojętny wobec osłabienia dolara. To są jednak tylko słowa i gracze mogą nadal osłabiać dolara czekając na interwencję. Nie jest wykluczone, że podczas dzisiejszej wizyty w Bundesbanku Alan Greenspan, szef Fed, powie coś, co wpłynie na rynek walutowy, a przez to i na rynek akcji.

U nas, w sytuacji, kiedy nastroje na świecie były słabe, od zanosiło się na sesję korekcyjną i wydawało się, że tylko zakres tej korekty jest nieznany. Zaczęło się rzeczywiście od spadku, ale potem straty szybko zostały odrobione, a końcówka była bardzo pozytywna. Zamknięcie było wyraźnie zafałszowane, bo o ponad 20 pkt. podniósł indeks na fixingu przede wszystkim ponad 10. procentowy wzrost kursu Pekao. Zlecenie PKC dawał inwestor, który chyba nie zauważył, że podaż się w ostatniej chwili usunęła.

Jednak mimo tego dziwnego zamknięcia można spokojnie powiedzieć, ze rynek był silny. Obroty były nieduże, więc ruchy nie były istotne, ale dobrze świadczył o rynku brak agresywnej podaży. Ostatnie sesje są sesjami przejściowymi – pokazują, że rynek jest niezdecydowany, ale nie doprowadzają do przełomu. Na razie po prostu trzeba ograniczyć się do obserwacji rynku. Zmieniłbym zdanie jedynie wtedy, gdyby na dużym obrocie indeks ruszył mocno do góry pokonując 1.688 pkt., albo mocno do dołu. Problem pojawiłby się, jeśli pękłaby linia trendu na WIG-20 (1620). Wtedy oscylator CCI przynajmniej dotknąłby linii „0”, co stawiałoby sprawę na ostrzu noża. Większy spadek generowałby sygnał sprzedaży, a odwrót kupna.

Przypominam również, że jeśli baza na kontraktach będzie się zmniejszała to w dowolnej chwili można oczekiwać ataku arbitrażu i małej paniki. To jest istotne zagrożenie dla rynku. Generalnie sytuacja jest niejasna i przed powstaniem wyżej wymienionych technicznych sygnałów sprzedaży/kupna nie należy podejmować istotnych decyzji.