GPW pilnie potrzebuje parasola ochronnego

Michał Kobosko
opublikowano: 1999-10-05 00:00

GPW pilnie potrzebuje parasola ochronnego

MÓWI SIĘ TRUDNO: Mimo porażki w walce o organizację Giełdy Energii, GPW, prowadzona przez Wiesława Rozłuckiego, ma wiele innych możliwych dróg rozwoju. fot. Borys Skrzyński, Przemysław Poźlewicz (fotomontaż)

Trwa dyskusja nad przyszłością polskiego rynku kapitałowego. Podstawowe pytanie brzmi: czy ma on być istotnym polem finansowania działalności gospodarczej czy też zaściankową przybudówką do innych krajowych branż finansowych i i innych (czyli niepolskich) ośrodków giełdowych? Wydaje się, że wbrew wszelkim czarnowidzom polska Giełda Papierów Wartościowych powinna pozostać istotnym ośrodkiem finansowym. Jest bowiem miejscem, na którym krzyżują się najróżniejsze potrzeby i możliwości rodzimego biznesu.

GPW ROBI SPORO, by umożliwić sobie przetrwanie. W obliczu zapowiadanej konsolidacji giełd europejskich zacieśnia współpracę zarówno z Paryżem (zakup nowego systemu informatycznego) jak i z rynkami naszego regionu (w czwartek w Warszawie będą gościć przedstawiciele Bratysławy, Budapesztu i Pragi). Z drugiej strony, GPW stara się zapewnić sobie dodatkowe źródła dochodu w kraju.

JAK JUŻ WIADOMO, GPW nie zdobyła lukratywnego kontraktu na prowadzenie Giełdy Energii. Ale na tym możliwości poszerzenia działalności się nie kończą. Wśród innych, choćby tylko hipotetycznych, planów strategicznego rozwoju GPW są m.in.: objęcie kontroli nad przyszłą giełdą ubezpieczeń, tworzenie parkietu dla instrumentów lea- singowych, powołanie giełdy dla produktów opartych na kredycie gospodarczym (np. listach zastawnych) oraz rozwoju instytucjonalnych segmentów dla szerokiej palety innych walorów (np. krótkoterminowych wekslo-obligacji firm, standardowych operacji forfaitingowych/faktoringowych i wielu innych).

TAKŻE W ŚWIETLE konieczności realizacji ustawy o giełdach towarowych, wydaje się, że ponad ośmioletnie doświadczenie GPW w organizacji giełdy będzie musiało zostać wykorzystane przy budowie analogicznych instytucji, których zadaniem jest obrót: surówką stali, rudami metali, złożami siarki oraz węgla, pokładami boksytu i innych.

GDZIE JESZCZE pozycja giełdy, jako dominującej instytucji w polskim sektorze finansowo-kapitałowym, może być szczególnie istotna? Takim polem są wszystkie projekty dotyczące ochrony akcjonariuszy mniejszościowych (zwłaszcza drobnych). Szczególnie odnosi się to do prób forsowania przejęcia za bezcen znacznej części kapitału akcyjnego i udziału głosów na zgromadzeniu akcjonariuszy spółki przez dużych graczy. Zarówno GPW jak i Komisja Papierów Wartościowych i Giełd powinny mieć wówczas prawo (oraz instrumenty) do skutecznego blokowania (być może w trybie uznaniowym) takich inicjatyw. Dotyczy to również prób wycofywania spółek z obrotu publicznego i giełdowego, których wymowa jest szczególnie szkodliwa dla prestiżu polskiego rynku.

W ŚWIETLE nie dokończonej budowy polskiego rynku kapitałowego trudno godzić się z tym, że silni kapitałowo inwestorzy zagraniczni mają bezwzględną swobodę działania w przejmowaniu polskich spółek i ich późniejszym wycofywaniu z obrotu publicznego. Niszczy to wiarygodność (najcenniejsze dobro rynkowe) warszawskiej Giełdy Papierów Wartościowych oraz osłabia zaufanie polskich inwestorów.

PRZECIWKO wszystkim poważnym zadrom rozwoju polskiej giełdy należy zmobilizować siły i środki. Polska giełda potrzebuje jak kania dżdżu parasola ochronnego i to od zaraz. Jeśli go otrzyma, to wówczas pojawi się upragniona pewność odcinania kuponów od sukcesu. W przeciwnym wypadku Polska utraci jeden ze swoich poważnych atutów.