GPW próbuje przeczekać spadki w Europie

Włodzimierz Uniszewski
04-06-2008, 10:51

Wczoraj WIG20 męczył się godzinami w  trendzie bocznym unosząc się tuż nad kreską. Dzisiaj, przy podobnie chudych obrotach, wędruje w identycznym stylu notując podobną zmianę, tyle że o znaku ujemnym. Do tej pory wartość obrotu wyniosła zaledwie 150 mln. zł., co zapowiada kolejną sesję na przeczekanie.

Indeks blue chipów mimo porannego spadku nadal znajduje się tuż poniżej wsparcia na poziomie 2900 pkt. Presji podaży nie widać, ale dalsze osuwanie się jest jak najbardziej możliwe, choć znowu miałoby charakter bardziej przypadkowy niż świadczący o rzeczywistym układzie sił na rynku. Dzisiaj czołówka indeksu wygląda dość blado – żadna z najcięższych spółek nie jest na plusie, a rosną tylko mniejsi gracze, tacy jak Agora czy Asseco. Najwięcej szkody wyrządza indeksowi Telekomunikacja, dość silnie odreagowująca wczorajszy wzrost. Niewiele lepszy jest też KGHM, tracący po zejściu kursu miedzi poniżej 8000 USD/t.

Nadal trwa przecena na rynku surowcowym, co w średnim terminie powinno pomagać akcjom, mimo że obecnie niższe wyceny działają depresyjnie na kursy spółek z sektora górniczego i paliwowego. Silny spadek kursu BP ciągnie w dół indeks FTSE100. Do przeceny w Londynie przyczynia się też odjęcie praw do dywidend kilku dużych spółek. Podobnie wyprzedaż akcji koncernu Total wpływa negatywnie na paryski CAC40. Słaby jest też sektor samochodowy nękany obawami o spadek sprzedaży i wzrost kosztów produkcji. Słabiutko radzi sobie DAX, tracący niemal 100 pkt. i bliski poziomu 6900 pkt. Nastroje psują amerykańskie kontrakty, które z lekkiego plusa zeszły pod kreskę i w przypadku indeksu DJI sugerują spadek o ok. 40 pkt. Obawy przed dłuższą falą korektą za oceanem paraliżują europejskich inwestorów, choć z drugiej strony trzeba pamiętać, że o poziomie rynku terminowego o tej porze dnia decydują przede wszystkim inwestorzy.. z Europy, a więc mamy tu raczej do czynienia z efektem sprzężenia zwrotnego niż reakcją na jakieś konkretne zagrożenie.

Nastroje za granicą są więc kiepskie i nawet spadek ceny ropy poniżej poziomu 124 USD za baryłkę nie rozprasza ciemnych chmur. Surowiec taniał rano m.in. po podwyżce urzędowych cen paliwa w Indiach, co zmniejszy konsumpcję. Podobny ruch w Chinach, gdzie paliwo jest mocno subsydiowane, zadałby w średnim terminie decydujący cios paliwowej hossie. Na razie na rynkach akcji mamy do czynienia bardziej z psychodramą niż twardymi faktami, pozostaje więc czekać na przebudzenie inwestorów za oceanem. Na razie inwestorzy widzą szklankę w połowie pustą, mimo tańszych surowców i niedawnych niezłych odczytów wskaźników makro w USA. Energia podaży w Europie raczej już się wyczerpała i zapewne nastąpi tam teraz dłuższa konsolidacja.

Dzisiaj o godz. 13.30 i 14.15 poznamy raporty prywatnych agencji Challenger i ADP o liczbie zwolnień i zmianie zatrudnienia (spodziewany spadek o 30 tys.). O 14.30 napłyną rządowe raporty o wydajności i kosztach pracy. Wydajność ma wzrosnąć o 2,5 proc., a koszty pracy o 2 proc.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Włodzimierz Uniszewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / GPW próbuje przeczekać spadki w Europie