Nie takiego zachowania można było oczekiwać po rynkach USA. Piątkowa sesja nie pozostawiała wątpliwości, że indeksy będą rosły, a przełamanie ważnych poziomów oporu wzmocni popyt. Tak się nie stało, co wzmacnia podejrzenia, że piątkowe zachowanie rynku było podejrzane.
Początek był zgodny z teorią — wyraźnie wzrostowy z przełamaniem 930 pkt na S&P 500, ale potem nastąpił gwałtowny „zjazd”. Komentatorzy rynku winią za tę zmianę kierunku informację o znacznym spadku w grudniu indeksu aktywności gospodarczej Fed z Kansas City. Problem w tym, że ja nie słyszałem o takim indeksie, a od wielu lat zajmuję się rynkiem amerykańskim. Skoro tak, to znaczy, że jego odczyt nigdy nie miał większego wpływu na notowania. Przedwczoraj miał — to nie jest dobry znak dla byków.
Ze spółek dochodziły mieszane informacje. Rósł kurs AOL i Microsoftu po weekendowych informacjach. Wzrastał również kurs Intela po podniesieniu prognozy zysku przez Salomon Smith Barney. Taniały jednak akcje Dell Computers i Johnson & Johnson po obniżeniu rekomendacji. Poza tym Duke Energy ostrzegł, że wyniki czwartego kwartału będą gorsze od prognoz. Wydaje się, że pozytywy przeważały nad negatywami, a jednak nie wystarczyło to do przełamania oporów. Nic straconego, ale skoro w poniedziałek bykom się nie udało, to powstaje poważne zagrożenie podwójnym szczytem na indeksach. Tyle tylko, że dobre wyniki spółek mogą wszystko zmienić. Dzisiaj znowu będzie sporo wyników za czwarty kwartał. Przed sesją rezultaty podają Bank of America i Fannie Mae (to będzie miało wpływ na sektor finansowy). W czasie sesji Qlogic, Symantec i Yahoo! (sektor TMT), a po sesji Apple Computer.
Sprzedaż detaliczna w USA w grudniu okazała się bardzo słaba — szczególnie, jeśli nie liczyć sprzedaży samochodów. To i pogłoski, że inwestorzy ONZ znaleźli w Iraku ślady przemytu broni, mogło wczoraj osłabiać rynki amerykańskie. Dzisiaj rynki też otrzymają ważne dane makro z USA. O 14.30 dowiemy się, jakie w listopadzie były zapasy w spółkach (prognoza + 0,1 proc.). To dane historyczne i nie powinny mieć wielkiego wpływu na rynek. O tej samej porze zostanie podany raport o cenach produkcji. Prognoza mówi o wzroście PPI o 0,3 proc., a bez paliw i żywności o 0,1 proc. Reakcje też powinny być umiarkowane. Inflacji rynek się nie boi. Źle by jedynie było, gdyby PPI spadło – powróciłby strach przed deflacją. Dopiero o 20.00 zostanie opublikowany raport Fed zwany Beżową Księgą opisujący stan gospodarki – rynki często dosyć gwałtownie reagują na treści zawarte w tym dokumencie.
Euroland nie zniechęcił się wczoraj zachowaniem rynków USA — indeksy od otwarcia rosły. Powodem optymizmu była informacja o produkcji przemysłowy we Francji w listopadzie —wzrosła o 1,2 proc. Pomagały również lepsze prognozy Tesco i potwierdzenie przez Alcatel prognozy na czwarty kwartał. Na początku rynki szybko wróciły do zera, ale na rynek dotarło podwyższenie przez CS FB rekomendacji dla europejskich telekomów – to podniosło indeksy. Dopiero dane makro z USA i słabe otwarcie rynków amerykańskich schłodziły nastroje.
Nasz rynek rozpoczął sesję małym spadkiem, ale bardzo szybko sektor TMT odżył i przeszliśmy na plusy, po czym rozpoczęła się realizacja zysków. Źle wyglądała sytuacja, w której rosły indeksy w Eurolandzie, a nasz rynek się osuwał. Takiej sytuacji dość dawno nie było. W dalszym ciągu relatywnie słaby był sektor bankowy, a cały rynek bardzo nerwowy. Niepokojące było słabe zachowanie TP SA na tle rosnącego sektora telekomunikacji w Europie. Nie podobało mi się zachowanie naszego rynku, ale sygnałów sprzedaży nie ma. Dzisiaj wyniki Intela będą miały decydujący wpływ na sesję w Europie i u nas. Teraz, w najbliższych dwóch tygodniach tak właśnie będzie, że wyniki spółek w USA będą zmieniały sytuację jak w kalejdoskopie.