GPW: TechWIG na dnie, WIG20 już w jego pobliżu

Przemek Barankiewicz
opublikowano: 2001-09-14 16:27

Koniec tygodnia na giełdach europejskich oznaczał paniczną wyprzedaż akcji. Światowe i rodzime indeksy musiały w końcu ugiąć się w obawie przed słabym otwarciem giełd w USA w poniedziałek. Czary goryczy dopełniły słabe wyniki produkcji przemysłowej za oceanem. Gdy do tego dodamy fatalne nastroje konsumentów za oceanem, które w czwartek rynki Starego Kontynentu całkowicie zlekceważyły (dane zebrane jeszcze przed atakiem terrorystycznym!) nie dziwi lęk przed dramatycznym przebiegiem poniedziałkowych sesji na Nasdaq i NYSE.

W takiej sytuacji nie dziwi spadek indeksu TechWIG do najniższego poziomu w historii, a wskaźnika WIG20 do poziomu trzyletniego dołka z połowy sierpnia. Popyt na warszawskim parkiecie praktycznie nie istniał, co nawet przy niewielkiej podaży musiało doprowadzić do przeceny. Dziwił nieco brak reakcji funduszy emerytalnych na spadki. Prawdopodobnie ich także zniechęciły obawy przed weekendem, w trakcie którego wydarzyć się może wszystko.

Trudna pisać o strukturze spadków, ponieważ sprzedawano wszystko, bez względu na fundamentalne podstawy. Najwięcej straciły akcje polskich blue chipów: Elektrimu, TPSA, PKN, Orbisu, Netii, Prokomu i KGHM. Z wymienionych papierów racjonalnie można wyjaśnić jedynie wyprzedaż Orbisu i KGHM. Wprawdzie popyt na usługi Orbisu nie ucierpi zbytnio po atakach na USA, ale przecenę na Zachodzie najbardziej odczuwają właśnie operatorzy turystyczni i linie lotnicze. Przekonał się o tym także Accor, główny udziałowiec Orbisu, którego kurs w Paryżu spadł w tym tygodniu o ponad 20 proc. Cena miedzi, po chwilowym wzroście wywołanym tradycyjną ucieczką w metale w okresie zagrożenia, może dotkliwie stracić w okresie recesji. A przecież już dotychczas lubińska spółka działała na progu rentowności operacyjnej. Tydzień był najbardziej nieudany dla polskich telekomów, chociaż wyprzedaż na giełdach europejskich właśnie z tym sektorem obeszła się łagodnie.

W poniedziałek na GPW wydarzyć się wszystko. Wiele zależy także od terminu ataku (już chyba pewnego) Amerykanów na obiekty w Afganistanie i od reakcji na nie świata arabskiego.

Przemek Barankiewicz, [email protected]