GPW uciekła z pułapki bessy

Włodzimierz Uniszewski
opublikowano: 2008-06-19 17:46

Warszawscy inwestorzy szeroko otwierali dzisiaj oczy ze zdumienia obserwując wyczyny indeksu największych spółek. Takiego dynamicznego scenariusza chyba nikt nie brał poważnie pod uwagę. Najpierw bowiem Wig20 ustanowił nowy rekord bessy, by po gwałtownym odbiciu zakończyć dzień nie tylko na plusie, ale również powyżej poziomu 2700 pkt.

Burzliwa wędrówka indeksu zaczęła się od gwałtownego spadku na otwarciu notowań. Takie zachowanie rynku było w pełni zrozumiałe po kolejnym fatalnym zamknięciu na Wall Street, gdzie kolejny dzień dominowały obawy o przyszłe zyski spółek. Przebicie przez Wig20 tegorocznego dołka było przesądzone, a jedyną otwartą kwestią był zasięg spadku.

Zagrały emocje i skumulowana w pierwszych zleceniach podaż zepchnęła Wig20 na nowe dno bessy na poziomie 2625 pkt. O dziwo jednak ten pierwszy podażowy impuls nie doczekał się kontynuacji, a pogłębienie styczniowego minimum nie miało dalszych przykrych konsekwencji. Szybko bowiem nastąpił ruch powrotny, gdyż zabrakło chętnych do sprzedaży na tym poziomie cenowym, a popyt postanowił skorzystać z okazji i przejął wyprzedawane akcje.

Na rynku pojawiły się liczne koszykowe zlecenia kupna, a ich wartość była na tyle duża, że w krótkim czasie wywindowały indeks blue chipów najpierw ponad poziom środowego zamknięcia, a wkrótce potem nad przebite niedawno wsparcie na poziomie 2700 pkt. Ten 3 proc. ruch w górę w końcu wyczerpał energię strony popytowej, która resztę dnia poświęciła na obronę porannej zdobyczy.

Do samego końca Wig20 spokojnie oscylował w wąskim kanale trendu bocznego przy umiarkowanych obrotach, które ostatecznie osiągnęły wartość 1,2 mld. zł. Początkowo liderem wśród największych spółek był PKN, ale później na czołowe miejsca przebiły się banki – BZ WBK, Pekao i PKO BP. Kiepski dzień miała Telekomunikacja, nadal tracił Lotos, a szczęście nie dopisywało spółkom medialnym – Agora i TVN także wylądowały pod kreską. Ostatecznie indeks zyskał 1,45 proc. i zakończył dzień na poziomie 2713 pkt.

W segmencie mniejszych spółek popyt nie był już tak hojny i mWig40 musiał zadowolić się wzrostem o symboliczne 0,03 proc., a sWg80 stracił 0,8 proc. Na szerokim rynku nie było jednak zupełne nudno, gdyż niespodziewanych emocji dostarczyły notowania debiutanta, deweloperskiej spółki Marvipol. Firma zrezygnowała w marcu z przeprowadzenia nowej emisji, więc debiut był dość nietypowy. To zapewne przyczyniło się do gwałtownych zmian jej kursu. Po otwarciu na poziomie 13 zł. akcje zdrożały do 59 zł., by zakończyć dzień na poziomie 16 zł. Trzeba jednak wspomnieć, że obroty akcjami spółki z trudem przekroczyły pułap 100 tys. zł.

Pojedyncza, choć spektakularna demonstracja siły popytu nie uprawnia jeszcze do twierdzenia, że wyznaczone zostało twarde dno bessy. Zachowanie Wig20 może oznaczać przesilenie, ale GPW nie jest samotną wyspą i bez wyraźnej poprawy sytuacji  na rynku amerykańskim niewiele wywalczy. Tymczasem przed nadchodzącym nieubłaganie sezonem publikacji kwartalnych raportów spółek w USA trudno spodziewać się tam radykalnej zmiany na lepsze.

Dzisiejsze dane makro w USA nie zdołały pchnąć zdecydowanie rynku w żadnym kierunku. Najgorzej wypadł wskaźnik Fed z Filadelfii, który zanurkował do poziomu –17 pkt. zamiast wzrosnąć do –10 pkt. z ubiegłomiesięcznego poziomu –15,6 pkt. Indeks wiodących wskaźników ekonomicznych był nieznacznie lepszy od oczekiwań, a liczba nowych bezrobotnych minimalnie gorsza niż się spodziewano. Te wiadomości nie były tak złe, by zepchnąć mocno już wyprzedany rynek wyraźnie niżej. Obecnie w stabilizacji indeksów pomaga taniejąca wyraźnie ropa po informacji, że rząd Chin postanowił obciąć subsydia na benzynę i olej napędowy, co zmniejszy wkrótce popyt w Państwie Środka. Być może to kolejny krok w kierunku przebicia spekulacyjnego bąbla na rynku ropy, które jest warunkiem koniecznym trwalszego wzrostu na Wall Street.

Dopiero takie wydarzenie poprawiłoby w istotny sposób nastroje amerykańskich inwestorów, którzy są teraz karmieni różnymi apokaliptycznymi prognozami. Jedną z nich ogłosili właśnie analitycy Royal Bank of Scotland. Zalecają oni szybką zamianę akcji na gotówkę i ewentualne otwarcie krótkich pozycji, gdyż w ciągu najbliższych trzech miesięcy rynki akcji i kredytowe doświadczą potężnego krachu. W jego wyniku indeks S&P500 ma stracić 300 pkt. i spaść do września w okolice 1050 pkt. Im więcej takich krwawych scenariuszy, tym w sumie lepiej, ale niestety inwestorzy potrzebują teraz twardych faktów, by przestać się nimi przejmować.