Widać, że inwestorzy trzymają papiery licząc na dalsze zwyżki. To spora szansa na zdobycie 1700 punktów w najbliższym czasie o ile dobrej passy nie zakłóci sytuacja za Oceanem. W godzinach porannych na rynku ponownie widać było ożywienie, o czym wskazuje podwyższony poziom obrotów. Jednakże od godziny 11 nastąpił marazm. Na tle europejskich parkietów wypadamy zdecydowanie słabiej. Uwzględniając jednak wczorajszą siłę naszego parkietu (dla przypomnienia - mocniejsza była tylko węgierska giełda), takiego scenariusza należało się spodziewać.
Wciąż po raz kolejny dużym powodzeniem cieszy się sektor paliwowy z Lotosem i PKN Orlen na czele. Po wczorajszej szarży (ponad 14,5 proc.), przy zwiększonych obrotach (42,5 mln zł), akcje Lotosu rosną ponownie tym razem momentami o 17 proc.
Całkiem nieźle zachowuje się też druga liga spółek, która na środowej sesji rosła zdecydowanie słabiej niż wskaźnik blue chipów. Wśród mniejszych spółek, liderem wzrostów jest Vistula. Po wczorajszym wzroście o ponad 5 proc. akcje spółki kierowanej przez Michała Wójcika rosną o ponad 10 proc. Zdecydowanie wyższy jest też poziom obrotu. Posiadający 10 proc. udziałów grupt Vistuli, Wojciech Kruk potwierdził, że nie wyklucza zwiększanie swojego udziału w akcjonariacie grupy.
Dotychczas opublikowane dane makro okazały się bliskie oczekiwaniom i nie zaskoczyły naszych inwestorów. Inwestorzy z niecierpliwieniem wyczekiwali publikacji amerykańskiego PKB za IV kwartał 2008 roku, ten okazał się nieco lepszy od prognoz i wyniósł -6,3 proc. Negatywnie zaskoczył natomiast wskaźnik nowych podań o zasiłki dla bezrobotnych za ostatni tydzień.
Na rynku krąży coraz więcej wieści, że krajowy rynek powoli zbliża się do korekty. Ciężko jednak przewidzieć kiedy ona nastąpi. Być może barierą nie do pokonania okaże się styczniowy poziom dla WIG20, 1700 punktów.