Przed półmetkiem środowej sesji jednym z wyższych wzrostów notowań może się pochwalić Groclin. Gorzej jest jednak z wartością obrotu.
Akcje spółki należącej do znanego biznesmena Zbigniewa Drzymały (na zdj.) od dłuższego czasu nie cieszą się zainteresowaniem giełdowych inwestorów. Kurs znajduje się w długoterminowym trendzie spadkowym, którego początek datuje się na połowę lipca 2004 r. Wówczas na szczycie za akcję płacono 149,5 zł.
Dziś, włączając około 9-proc. wzrost, gracze akcje producenta tapicerski samochodowej wyceniają na niespełna 49 zł. Środowe odbicie jest raczej tylko przystankiem w spadku. Na dłuższe odreagowanie nie ma chyba co liczyć, bo za zwyżką kursu nie stoi poważny kapitał. Obroty przed półmetkiem sesji wynoszą tylko 220 tys. zł.
Można z tego wnioskować, że akcjami zapomnianej przez rynek spółki zainteresowała się grupka inwestorów indywidualnych posiadających żyłkę do hazardu. Wykorzystują duże wyprzedanie akcji Groclinu do spekulacyjnego zarobku na odbiciu. Na trwałe odwrócenie trendu spadkowego przyjdzie akcjonariuszom poczekać dłużej, przynajmniej do czasu aż na wyniki pozytywnie wpłynie przeprowadzka produkcji na Ukrainę. ASZ