Piątkowe sesje na giełdach Europy Zachodniej rozpoczęły się od małych spadków, tracą też amerykańskie kontrakty. Nie wróży to zasadniczo najlepiej otwarciu na warszawskim rynku kasowym, tyle tylko, że w ostatnich kilku dniach inwestorzy nie oglądają się na zachowanie rynków zachodnich.
Już bardziej niepokojące jest minusowe otwarcie polskich kontraktów terminowych, ale spadkowi towarzyszą małe obroty. Do otwarcia handlu na rynku akcji możliwe jest więc odbicie i jeśli ono wystąpi, wówczas inwestorzy z rynku akcji mogą pokusić się o poprawienie szczytu 1745 pkt.
Jeśli jednak nie pójdą za tym obroty, najpewniej nie zostanie on przebity. Wczoraj wartość handlu spadła drugi dzień z rzędu. Niski wolumen wymiany każe podejrzewać, że szarpanie rynku ma sprowokować większą liczbę graczy do włączenia się do gry. W czwartek to się jednak nie udało. Pocieszająca jest natomiast bierna postawa podaży.
Niemniej jednak wydaje się, że z każdą kolejną próbą poprawienia szczytu drobnymi kroczkami zakończoną fiaskiem, rośnie prawdopodobieństwo wystąpienia korekty. W ciągu ostatnich dwóch tygodni WIG20 zyskał już 5,6 proc., jest więc co konsumować. AS