Na otwarciu ostatniej sesji tygodnia nie należy się raczej spodziewać większych zmian. Europejskie indeksy zaczęły co prawda od małych spadków, ale w ostatnich dwóch dniach nasz rynek zachowuje się od nich lepiej.
Na małym minusie rozpoczęły dzień polskie kontrakty terminowe, ale przy bardzo małym obrocie. Jeśli do momentu otwarcia handlu na rynku kasowym na Zachodzie nie dojdzie do większego osłabienia, nie będzie też powodu, dla którego indeksy GPW miałyby poważniej stracić na wartości.
Wczoraj nie udało się pokonać oporu 1700 pkt na WIG20, ale indeks utrzymał się w pobliżu tej bariery. Rozczarowała nieco końcówka sesji. Była duża szansa, że rozstrzygnie ona w którą stronę rynek podąży w następnych dniach, tymczasem żadna ze stron nie zdobyła przewagi nad drugą.
Pocieszające jednak jest to, że w obliczu słabego otwarcia czwartkowej sesji na Wall Street i spadków w Europie Zachodniej nie doszło do pogłębienia wcześniejszego minimum. Indeksy zakończyły czwartek wzrostami i to przy wzroście obrotów. Niemniej jednak wydaje się, że naszemu rynkowi na dłuższą metę będzie trudno podążać wbrew trendowi w Europie. Wydaje się, że najbliższa przyszłość przyniesie stabilizację nieco poniżej poziomu 1700 pkt. AS