W pierwszym kwartale WIG20 wzrósł o 3,5 proc. Choć dzięki temu odrobił część strat z poprzednich trzech miesięcy, to jednak i tak oznacza to jeden z najsłabszych wyników wśród głównych indeksów giełdowych na świecie. WIG20 oddał pola nie tylko chińskiemu Shanghai Composite (+24,3 proc.), rosyjskiemu RTS (+19,5 proc.) i japońskiemu Nikkei 225 (+18,7 proc.), ale i trzem czwartym wszystkich głównych indeksów światowych parkietów (wszystkie stopy zwrotu wyrażone w złotych).
Notowania indeksu WIG20 w zakończonym kwartale. Źródło: Bloomberg.
Polskim akcjom nie pomogło ani ogłoszenie programu skupu aktywów w strefie euro, ani niższe ceny ropy, której Polska jest importerem, ani poprawa koniunktury na większości rynków wschodzących. Tym samym słaba passa warszawskiej giełdy wchodzi w ósmy rok. W ciągu siedmiu lat WIG20 zyskał zaledwie 10,1 proc., co lokuje go wśród 25 najsłabszych w tym czasie głównych indeksów na świecie (dla porównania amerykański indeks S&P500 zyskał w tym czasie 212,6 proc., co i tak dało mu dopiero 10. miejsce pod względem stopy zwrotu na świecie).
Najlepiej w pierwszych trzech miesiącach roku zarobić można było nie giełdzie w Wenezueli (+42,4 proc.), Argentynie (+33,1 proc.), oraz we wspomnianych Chinach. Wystrzegać się lepiej było akcji ukraińskich (-28,1 proc.), kolumbijskich (-14,5 proc.) oraz peruwiańskich (-13,3 proc.). Po raz kolejny rozczarowały akcje tureckie (-8,8 proc.) oraz greckie (-10,5 proc.).
Stopy zwrotu z 10 najlepszych i 10 najgorszych głównych indeksów giełdowych na świecie, wyrażone w złotym. Źródło: Bloomberg.


