Rewolucji na razie nie będzie — mówi prezes, któremu nie zależy na stołku, lecz na sukcesie. Zmiany zaszkodziłyby negocjacjom z inwestorami.
Andrzej Kanthak, od początku lipca prezes Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych (PAIIZ), nie planuje radykalnych zmian w kierowanej przez siebie spółce. Powód? Troska o inwestorów.
— Dlatego były prezes, a obecnie jeden z moich zastępców — Adam Żołnowski, nadal będzie się zajmować obsługą inwestorów z Dalekiego Wschodu, głównego obecnie kierunku napływu inwestycji. Wiceprezes Wojciech Szelągowski dalej będzie obsługiwać firmy z pozostałych obszarów. Prowadzimy teraz około 80 projektów i wszelkie perturbacje wpłynęłyby na jakość obsługi — uważa Andrzej Kanthak.
Do stycznia bez zmian
Rzeczywiście, nie wiadomo, jak inwestorzy zareagowaliby na drugie już w tym roku trzęsienie ziemi w agencji. Przypomnijmy, że Adam Żołnowski został prezesem w lutym, a Wojciech Szelągowski dołączył do agencji w marcu. Poza tym być może w tak politycznej spółce nie warto się wychylać? Adam Żołnowski, który zapowiadał rewolucję, nie jest już przecież prezesem. Ale zmiany będą, choć nieco później. Powodem przekształcenia PAIIZ w Polską Agencję Handlu i Inwestycji (PAHiI).
— Przygotowuję agencję na wejście ustawy o PAHiI w styczniu 2007 r. Wówczas podział obowiązków może się zmienić — zapowiada prezes PAIIZ.
Czy to oznacza, że przejmie on obsługę inwestorów, czyli niewątpliwie najciekawszą część pracy agencji?
— Chciałbym to robić, ale żeby coś dobrze robić, trzeba mieć narzędzia, więc na razie zajmę się ich przygotowaniem. Zakładam jednak, że powinienem wszystko wiedzieć, bo przecież jako prezes ponoszę odpowiedzialność. Z drugiej strony chciałbym, by wiceprezesi byli jak najbardziej samodzielni — wyjaśnia Andrzej Kanthak.
Nowy wzór
Nowemu prezesowi, który przez 12 lat był konsulem w Wielkiej Brytanii, marzy się, by PAIIZ stała się podobna do brytyjskiego odpowiednika UK Trade & Investment.
— Nawet nazwa nowej agencji będzie zbliżona. Chciałbym, by agencja była bardziej komercyjnie nastawiona, co oznacza również pobieranie opłat za usługi. W UKT&I dominującą rolę odgrywają osoby wywodzące się z biznesu, często oddelegowane na pewien czas do agencji, dzięki którym mniej jest biurokracji. Trzeba jednak pamiętać, że w brytyjskiej agencji pracuje 2,2 tys. osób, a w polskiej — nawet po zmianach i wcieleniu części byłych wydziałów ekonomiczno-handlowych ambasad, ich liczba wzrośnie ze 120 do 400 pracowników — mówi prezes Kanthak.
Przypomnijmy, że w zależności od prezesa, za wzór PAIIZ stawia się różne agencje. Na przykład za czasów Andrzeja Zdebskiego wzorem był CzechInvest, który zapewnia inwestorom pełną obsługę.
Bez umowy
Nowy prezes przyznaje, że nikt nie zapewnił mu posady w momencie, gdy wejdzie w życie nowa ustawa. Tymczasem, zgodnie z projektem, który obecnie jest w komisji sejmowej, prezesa agencji będzie powoływać premier.
— Podjąłem się tego na zasadzie wyzwania. Ale mam gdzie wrócić. Chociaż sprzedałem większość udziałów w ABC Consulting oraz zrezygnowałem z funkcji prezesa tej firmy, to mam nadzieję, że wspólnicy mnie przyjmą z powrotem. Nie planuję przenosić się z Gdańska do Warszawy. Bardziej zależy mi na sukcesie niż na stanowisku — deklaruje Andrzej Kanthak.