Gracze na rynkach futures nie mogli narzekać na nudę

Grzegorz Zalewski
opublikowano: 2001-11-26 00:00

Po krótkotrwałej stabilizacji w okolicach poziomu 1350 w środę rynek załamał się i doszedł do dość wyraźnego poziomu wsparcia. Pogłębienie spadków nastąpiło na sesji następnej, jednak to, co się wówczas wydarzyło, mogło być zaskoczeniem dla wielu graczy. Indeks WIG 20 „prowadzony” był w dużej mierze przez Elektrim, który w pierwszych godzinach sesji spadł o 10 procent, by w drugiej części sesji odrobić całość strat.

W przypadku kontraktów na WIG 20 wyglądało to tak, że wspomniana wyżej linia wsparcia została pokonana we wspaniałym stylu, cena doszła do 1249 pkt. Później jednak sytuacja uległa gwałtownemu odwróceniu i ostatecznie sesja zakończyła się 61 punktów wyżej. Taka zmienność na jednej sesji jest bardzo dobra dla graczy intra-day, może być jednak wyniszczająca dla działających w dłuższym terminie. Warto o tym pamiętać i odpowiednio zarządzać kapitałem, aby potencjalne niespodzianki nie okazały się zbyt bolesne.

W tym tygodniu ponownie następuje wzrost zmienności rynku. Należy liczyć się z tym, że ulegnie ona jeszcze zmianie. W takiej sytuacji najbardziej rozsądnym działaniem jest rozszerzanie używanych poziomów obrony kosztem zaangażowania w kontrakty. Wyjątkiem będą oczywiście grający intra-day, którzy przy wysokiej zmienności (i wyraźnych kierunkach w czasie sesji) mogą próbować działać zupełnie odwrotnie.