Gracze znów sprzedawali akcje na giełdach w USA

Tadeusz Stasiuk
opublikowano: 15-09-2022, 22:34
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Czwartkowa sesja na amerykańskich giełdach toczyła się w mieszanych nastrojach. Indeksy poddawały się wahaniom, a inwestorzy nie byli zdecydowani w którą stronę wyraźniej je pchnąć. Ostatecznie jednak przeważył pesymizm, w rezultacie czego wskaźniki kończyły dzień w dosyć mocnej czerwieni notując drugą przecenę w ciągu ostatnich trzech sesji.

fot. Bloomberg

Na zamknięciu giełdowego dnia indeks największych blue chipów Dow Jones IA tracił 0,56 proc. Wskaźnik szerszego rynku S&P500 zniżkował o 1,13 proc. i znalazł się najniżej od lipca.

Najmocniej przeceniono Nasdaq Composite, który spadł o 1,43 proc.

Niezdecydowanie wynikało z trudności w interpretacji najnowszych danych makro, które przedstawiają niejasny obraz amerykańskiej gospodarki.

Większość z 11 głównych sektorów tworzących indeks S&P 500 zakończyła dzień pod kreską. Jedynymi, które mogły cieszyć się dodatnią zmianą były finanse i opieka zdrowotna.

Na indeksach ważyła przede wszystkim głęboka przecena walorów Adobe. Akcje jednego z liderów segmentu producentów oprogramowania pikowały o ponad 16 proc. Inwestorzy tak negatywnie zareagowali na informację o przejęciu Figmy za 20 mld USD. Korekta w segmencie high tech miała szeroki zakres i dosięgła m.in. akcje Apple.

W czwartek na parkiety napłynęła spora porcja danych makroekonomicznych. Lepsze niż oczekiwano okazał się raport z rynku pracy, gdzie piąty tydzień z rzędu spadła liczba tzw. nowych bezrobotnych. Pozytywnie zaskoczył też odczyt dotyczący indeksu produkcyjnego NY Empire State oraz część danych o sprzedaży detalicznej. W przypadku tej drugiej liczona ogółem wzrosła o 0,3 proc. w ujęciu miesięcznym przy prognozowanym braku zmiany, głownie napędzana zakupami samochodów. Jednak nie uwzględniając pojazdów, sprzedaż nieoczekiwanie odnotowała spadek. Dlatego też można mówić o trudności w ich interpretacji.

Zdecydowanie in minus zaprezentowały się z kolei odczyty wskaźnika Philly Fed (zanurkował w ujemne terytorium do -9,9 pkt) oraz o produkcji przemysłowej. Zamiast bowiem oczekiwanego wzrostu w sierpniu o 0,2 proc. w takiej skali spadła. Niższe też było wykorzystanie mocy produkcyjnych.

Ponownie drożał dolar co negatywnie przekładało się na wyceny surowców. Pod kreską toczył się handel ropą oraz złotem. W przypadku szlachetnego metalu jego notowania zeszły już do najniższego poziomu od kwietnia 2020 r.

Dostawało się też innym walutom z chińskim juanem (osłabił się najmocniej od lipca 2020 r. przebijając psychologiczny poziom 7 za USD) i japońskim jenem (szkodzi mu ultraliberalna polityka Banku Japonii) na czele.

Kolejna zwyżka stała się natomiast udziałem rentowności obligacji. W przypadku benchmarkowych 10-latek podskoczyła ona o około 4,7 pb i oscylowała na poziomie 3,45 proc. W przypadku dwulatek rentowność podskoczyła o 8,9 pb do 3,871 proc. i znalazła się najwyżej do 31 października 2007 r. Nadal więc krzywa rentowności pozostaje odwrócona przy czym różnica w zyskach pomiędzy 5-cio a 30-letnimi papierami wynosiła około 20 punktów bazowych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane