Gran Canaria

Karolina Guzińska
opublikowano: 2003-05-16 00:00

Mieszkańcy Wysp Kanaryjskich — znanych starożytnym jako Wyspy Szczęśliwe — nazywają Gran Canarię kontynentem w miniaturze. Zadziwia różnorodnością: od żyznej północy, przez suche centrum, po pustynne południe.

Położona niżej niż Teneryfa (najwyższy szczyt — Pico de las Nievas — osiąga wysokość 1949 m) Gran Canaria stolicę ma w półmilionowym Las Palmas de Gran Canaria, założonym w 1478 r. Miasto szczyci się zabytkami: katedrą św. Anny, Casa Colón i pałacem biskupim, kościołem św. Franciszka... Ale to hałaśliwe miejsce — marzący o odpoczynku powinni stamtąd uciekać. Najlepiej na południe — do Dunas de Maspalomas, rezerwatu wydm. Obok znajdą centrum hotelowe: Maspalomas — przypominającą oazę miejscowość tuż przy latarni morskiej El Faro. Wielokilometrowy ciąg wydm przechodzi tu w piaszczystą plażę: szeroką, łagodnie obmywaną przez Atlantyk. Jej część zarezerwowano dla naturystów, którzy bardzo sobie Gran Canarię upodobali. Sądząc z tłumu „tekstylnych”, spacerujących brzegiem, wędrówka między nagusami jest jedną z większych atrakcji wyspy...

Inna popularna miejscowość — leżąca po sąsiedzku Playa del Inglés — kusi tropikalnymi ogrodami i hotelami o znakomitym standardzie. Pełna sklepów i kramików, tętni życiem cały dzień.

— Przekonaliśmy się o niezwykłości Gran Canarii, jeżdżąc po wyspie samochodem. Wyprawa w głąb lądu zajmuje cały dzień. Ale warto. Dla pięknych widoków, odludnych obszarów i urokliwych miasteczek, nieskażonych turystyczną cywilizacją. Ich mieszkańcy podają świetną kawę — dobrze się odpoczywa, popijając ją i obserwując niespieszny rytm życia tubylców — wspomina Sławomir Wróblewski z firmy Meeting Management.