- Wzywam do prawdziwego złotego standardu, który nie faworyzuje żadnego z krajów, a synchronizuje bilans płatniczy między nimi – apeluje ekonomista.
Jego zdaniem, banki centralne preferują brutalne metody komend i kontroli kosztem delikatnej prostoty mechanizmu cenowego. I właśnie te metody podważają zaufanie w waluty. Grant ostro krytykuje też Fed za planowany QEIII. Pytany o alternatywy, za kluczowe uznaje przywrócenie indywidualnej odpowiedzialności za ryzyko inwestycyjne.
Co z dolarem?
- Może zyskać, jeśli kryzys państw europejskich podważą wiarę we wspólną walutę, ale w długim terminie żadna waluta nie jest wiarygodnym środkiem przechowywania wartości – ostrzega.
Lekarstwo?
- Powrót do złotego standardu, które przywróci mechanizm cenowy we właściwe miejsce. Trzeba go poważnie rozważyć, ale najpierw podliczyć koszty obecnego standardu, papierowego dolara – konkluduje Grant.
I – świadomy niepopularności postulatu - z radością zauważa „jeśli ktoś z
widzów rzucił we mnie pomidorem, to kompletnie
nieskutecznie”.