Grecy trzymają złotego w ryzach

Kamil ZatońskiKamil Zatoński
opublikowano: 2015-05-05 00:00

Na koniec miesiąca za euro trzeba będzie zapłacić 4,02 zł, za dolara 3,62 zł, a franka 3,81 zł, wynika z prognoz analityków i ekonomistów

Ryzyko geopolityczne, dopóki kwestia pomocy finansowej dla Grecji jest nierozwiązana, będzie ciążyć rynkom — uważają eksperci, ankietowani przez „PB”. Większość z nich nie spodziewa się w związku z tym, by w maju kurs euro do złotego na trwałe spadł poniżej bariery 4 zł, którą udało się naruszyć w kwietniu.

— W krótkim terminie dalszy spadek kursu EUR/PLN jest ograniczony i złoty powinien się stabilizować blisko 4,0 zł — uważa Marcin Sulewski, analityk BZ WBK.

— Obawiam się, że porozumienie w sprawie reform w Grecji nie przejdzie zbyt gładko. Syriza nie chce przekroczyć czerwonej linii, jaką są obniżki wynagrodzeń i emerytur. Niewykluczone jest zatem albo referendum, albo Grecy za zdradę własnego programu wyborczego będą walczyć o znacznie więcej. Jeżeli temat nie zostanie zamknięty w maju, to zrobi się nerwowo. To też wpłynie na notowania franka, gdyż SNB nie zdecyduje się na nowy ruch, jeżeli sprawa Grecji nadal pozostanie otwarta — dodaje Marek Rogalski, analityk DM BOŚ.

Otwarta pozostaje też kwestia terminu pierwszej podwyżki stóp procentowych przez Fed. W ostatnich miesiącach był to jeden z dwóch — obok rozpoczęcia przez Europejski Bank Centralny programu luzowania ilościowego w strefie euro — czynników, które miały największy wpływ na rynek walutowy. Po serii słabych danych makro z USA oczekiwania na podwyżkę przesunęły się na koniec tego roku, co osłabiło dolara względem m.in. euro i złotego. Bartosz Sawicki z DM TMS Brokers uważa, że uczestnicy rynku przesadzili i „otrzeźwią” ich dobre dane, które jego zdaniem napłyną z amerykańskiej gospodarki już w maju. — Kurs dolara do złotego może zdecydowanie wzrosnąć — uważa Bartosz Sawicki.

— Każde lepsze dane z USA w kolejnych tygodniach będą interpretowane na korzyść dolara — dodaje Marek Rogalski.

Analitycy są jednak podzieleni i niektórzy z nich uważają, że dolarszybko nie odzyska sił, a tym samym kapitał nie będzie w najbliższym czasie odpływał z rynków wschodzących, ale wręcz przeciwnie — po przecenie obligacji i w obliczu dobrych danych z polskiej gospodarki złoty zyska na wartości i nie przeszkodzi mu w tym nawet… NBP.

— Przedstawiciele banku podkreślają, że nie ma konieczności przeprowadzania interwencji — mówi Mateusz Sutowicz, ekonomista Banku Millennium.

Jego zdaniem, drugi kwartał będzie najlepszy okresem dla złotego względem euro w całym 2015 r., a poziom 4 zł będzie co rusz działać na inwestorów jak magnes. Najwięksi optymiści wśród ekonomistów — Jarosław Kosaty z PKO BP i Monika Kurtek z Banku Pocztowego — przewidują, że okrągła bariera rychło padnie, a złoty wyraźnie umocni się także do franka szwajcarskiego. — Zakładamy, że SNB będzie próbował werbalnie i niewerbalnie utrzymywać kurs EUR/CHF powyżej 1,05 — uważa Jarosław Kosaty, który prognozuje spadek notowań franka do 3,75 zł. Monika Kurtek obstawia, że kurs spadnie do 3,80 zł.