Minister finansów Mirosław Gronicki uważa, że Polska może w ciągu 3-4 lat zbilansować finanse publiczne. Jego zdaniem przeszkodą na drodze równoważenia budżetu stoją czynniki polityczne.
„Uważam, że jesteśmy w stanie w ciągu 3-4 lat zbilansować finanse publiczne” – powiedział Gronicki w wywiadzie dla dwutygodnika „Businessweek”.
Jego zdaniem główną przeszkodą w szybkiej naprawie finansów są czynniki polityczne.
„Gdybym był dyktatorem, [...] zmieniłbym system podatkowy na taki, który motywuje do efektywnego gospodarowania, a od strony wydatków powiedziałbym: wszyscy zaciskamy pasa” – powiedział Gronicki.
Minister zapowiedział także, że „karana” byłaby konsumpcja – wyższe byłyby podatki pośrednie.
„Podobnie po stronie wydatków – ograniczone byłyby wydatki konsumpcyjne, świadczenia społeczne, wydatki na administrację. No, ale jest to oczywista utopia, gdy mamy skonstruowaną władzę polityczną, jak mamy” – uważa Gronicki.
Powtórzył także, że racjonalniej powinno wydawać się środki na cele socjalne. Wydatki sztywne stanowią jego zdaniem mniej niż 60-70% wydatków budżetu. Ale także w sferze administracji jest pole do oszczędności.
„W sferze budżetowej, gdyby dokonać racjonalizacji zatrudnienia i zwolnić 10% pracowników, nawet dając połowę środków na zwiększenie funduszu wynagrodzeń, już zaoszczędzilibyśmy 1,5 mld zł” – powiedział Gronicki.
Gronicki zwrócił także uwagę, że choć wydatki mają w 2005 roku wzrosnąć o 3,7%, może okazać się, że w rzeczywistości będzie to mniejszy wzrost.
„W zeszłym roku wydano mniej niż było preliminowane. Taka sama sytuacja może być w 2004 i 2005 roku” – uważa minister.
W budżecie na 2004 rok zapisano wydatki w kwocie 199,9 mld zł, a dochody na poziomie 154,6 mld zł, co daje deficyt wynoszący 45,3 mld zł. Jednak przedstawiciele resortu uważają, że deficyt może być w tym roku niższy o ok. 1-2 mld zł.
W założeniach do budżetu na rok 2005 przyjęto, że deficyt wyniesie 35 mld zł. Wydatki mają wynieść poniżej 208 mld zł. (ISB)
qk/tom