W lipcu tego roku rada prezesów Europejskiego Banku Centralnego (EBC) zdecyduje o dalszych losach cyfrowego euro — powiedział we włoskiej telewizji Class-CNBC Fabio Panetta, członek zarządu EBC. Bank ma za sobą fazę wstępnych analiz i badań nastrojów rynku. Jeśli prace ruszą, to za około pięć lat cyfrowe euro będzie gotowe. Przygotowania będą podzielone na etapy. Pierwszy potrwa dwa lata — powstanie w tym czasie infrastruktura systemowa pod digitalowy pieniądz (m.in. systemy transakcyjne, portfele cyfrowe). Drugi, trwający trzy lata, będzie fazą eksperymentalną.
Tradycja i nowoczesność
Z zapowiedzi EBC wynika, że cyfrowy pieniądz nie podkopie bankowości komercyjnej (obawia się odpływu depozytów), nie zastąpi gotówki, nie wyprze innych innowacji. Według Banku Rozrachunków Międzynarodowych blisko ⅔ banków centralnych na świecie eksperymentuje z walutami cyfrowymi. Chiny planują oddać cyfrowego juana do powszechnego użytku w lutym 2022 r., podczas zimowych igrzysk olimpijskich w Pekinie. Polska nie należy grona do krajów zaangażowanych tę ideę — Narodowy Bank Polski (NBP) nie widzi takiej potrzeby. Obecnie mocno wspiera obrót gotówkowy, aby pieniądz elektroniczny nie wyparł papierowego.
Tyle depozytów bankowych strefy euro może przejść na cyfrowe euro — szacuje bank inwestycyjny Morgan Stanley. To 8 proc. całości.
Daniel Kostecki, analityk Conotoxii, właściciela Cinkciarza, uważa, że korzyści wynikających z dopuszczenia do obrotu cyfrowego pieniądza będzie więcej niż zagrożeń. Jego fundamentalne zalety to bezpieczeństwo, niższe koszty utrzymania systemu, prostota i wygoda dla użytkowników końcowych — konsumentów i firm.
— Biznes zyska zdecydowanie więcej niż osoby prywatne, które już dziś mają dostęp do rozwiązań przełomowych pod kątem funkcjonalności i wygody, jak np. rodzimy Blik, natomiast systemy rozliczeniowo-transakcyjne dla operacji firmowych nie rozwijają się od dłuższego czasu. Bywa, że przelew krajowy między bankami idzie dwa dni. Ponadto są drogie w utrzymaniu ze względu na wielu pośredników — zwraca uwagę Daniel Kostecki.
Jego zdaniem cyfrowe waluty nie zastąpią od razu obecnych systemów.
— To będzie wieloletni proces. Cyfrowy pieniądz będzie funkcjonował obok gotówki, pieniądza elektronicznego i prawdopodobnie zepchnie na boczny tor kryptowaluty — uważa ekspert.

Furtka dla obcych walut
W kuluarach mówi się o ryzyku wejścia do polskiej gospodarki tylnymi drzwiami cyfrowego euro, jeśli nie stworzymy cyfrowego złotego.
— Grozi nam wtórna euroizacja polskiej gospodarki, dolaryzacja — tak jak na przełomie lat 80. i 90. — albo juanizacja w zależności od tego, która z cyfrowych walut przebije się na rynku jako pierwsza — twierdzi Marek Dietl, prezes Giełdy Papierów Wartościowych (GPW), dodając, że wprowadzenie cyfrowego złotego i udostępnienie go m.in. Ukraińcom mieszkającym w Polsce umożliwiłoby ekspansję naszej waluty za wschodnią granicą.
Po obce cyfrowe waluty w pierwszej kolejności może sięgnąć polski biznes.
— Wszystkim zależy na obniżeniu kosztów transferów pieniężnych i realizowaniu ich w czasie rzeczywistym. Biorąc pod uwagę te kwestie, a także to, że kurs euro jest w w miarę stabilny, uważam, że firmy w Polsce mogą zdecydować się na rozliczanie za pomocą cyfrowego euro, jeśli nie będą miały cyfrowego złotego. Sądzę, że będzie się im to opłacać nawet wówczas, gdy sięgną po instrument zabezpieczający duże transakcje przed ryzykiem kursowym w przypadku nagłej destabilizacji waluty. Nie zakładam jednak tak negatywnego scenariusza, pod warunkiem że nie będzie wydarzeń nadzwyczajnych — mówi Daniel Kostecki.
Pod presją cyfrowych aktywów jest rynek inwestycyjny.
— Rośnie nacisk na rynkach finansowych, abyśmy jako giełda zaoferowali cyfrowe obligacje dostępne w cyfrowej walucie. Jeśli nie będziemy mieli cyfrowego złotego, to zmniejszy się płynność na naszym rynku — twierdzi Marek Dietl.
Giełda szwajcarska już przeprowadziła pierwsze transakcje przy użyciu cyfrowej waluty. Rozwój giełdy pod tym względem idzie tam pełną parą.
— Szwajcarski Bank Narodowy wybrał giełdę jako partnera technologicznego do wprowadzenia na rynek cyfrowego franka. Na GPW mamy technologię rozproszonych rejestrów, dlatego również moglibyśmy wesprzeć NBP w pracach nad cyfrowym złotym — sugeruje prezes GPW.
Pięć lat to cała wieczność, patrząc z perspektywy postępu technologicznego. Pytanie: jakie relacje ze strefą euro będzie mieć wówczas Polska?
— Trudno przewidzieć. Obecna polityka banku centralnego jest przeciwna wprowadzeniu waluty euro. Według prezesa NBP to sposób zabezpieczenia się przed negatywnymi skutkami globalnych kryzysów — mówi Daniel Kostecki.
Jego zdaniem Polska powinna mieć cyfrowego złotego.
— To naturalny kierunek rozwoju. Trzymamy dane w chmurze, więc dlaczego nie możemy mieć cyfrowego pieniądza? Mając digitalową walutę, możemy uplasować się w czołówce państw najszybciej rozwijających się technologicznie. Jeśli tego nie zrobimy teraz, to utkniemy. Zachowamy się jak właściciel sklepu, który 15 lat temu stwierdził, że nie wejdzie w e-commerce, chcąc obronić handel w punktach stacjonarnych — uważa analityk.