W październiku Grupa Azoty zdecyduje, jakim paliwem opalana będzie elektrownia w Puławach. Pierwotny plan, z 2012 r., mówił o budowie bloku gazowego, ale obecny zarząd analizuje również scenariusz węglowy. — Na oferty wykonawców czekamy do końca września, więc w październiku będzie możliwa decyzja — powiedział Krzysztof Homenda, wiceprezes zależnego od grupy zakładu w Puławach, odpowiedzialnego za prowadzenie inwestycji.
Wykonawcy mają więc złożyć oferty wariantowe — na blok gazowy i węglowy. Warianty obejmują też moc bloku, bo oprócz ofert na pierwotne 400 MW Azoty chcą dostać oferty na blok o połowę mniejszy.
— Zadecyduje efektywność. Wiadomo też, że blok gazowy jest tańszy w budowie, ale droższy w eksploatacji, a węglowy odwrotnie — stwierdził Paweł Łapiński, wiceprezes grupy. Na razie budżet Azotów przewiduje, że blok pochłonie 1,1 mld zł, ale to kwota oparta na pierwotnych założeniach. Jeśli Azoty zdecydują się na węgiel, będą to dobre wieści dla polskiego sektora węglowego. Jest w dramatycznej sytuacji finansowej i boryka się ze spadkiem globalnych cen oraz popytu ze strony energetyki, która spala węgiel coraz bardziej efektywnie. Nowy blok to dodatkowy popyt. Ucieszyłby się też główny akcjonariusz nawozowej grupy, czyli skarb państwa, który jest właścicielem trzech walczących o przetrwanie górniczych gigantów, czyli PGG, KHW i JSW. Dlatego Ministerstwo Energii za priorytet uważa budowę nowych mocy węglowych, np. w Ostrołęce. Ewentualny wybór paliwa węglowego będzie też oznaczał, że na polskim rynku do wzięcia pozostanie tylko jeden duży kontrakt na „gazówkę” — warszawski Żerań, przygotowywany przez PGNiG Termika. Złożenie ofert przewidziane jest na 1 września.