Grzegorz Kołodko gościł na posiedzeniu RPP

Lesław Kretowicz
opublikowano: 2002-07-19 00:00

W kończącym się dziś posiedzeniu RPP wziął wczoraj udział Grzegorz Kołodko, minister finansów. Po dymisjach w resorcie ustalono z bankiem centralnym nowy skład zespołu, który ma opracować strategię kursową w perspektywie członkostwa Polski w UE. Wkrótce rozpoczną się jego prace.

Przed rozpoczęciem oficjalnego spotkania Rady Polityki Pieniężnej, które w lipcu — ze względu na wakacje — zaplanowano w środku miesiąca, kilku członków rady i jej szef, prezes NBP, spotkało się na tajnej naradzie. Rozmowy trwały trzy godziny.

Później okazało się, że w posiedzeniu RPP uczestniczyć będzie Grzegorz Kołodko, wicepremier i minister finansów. Oficjalny komunikat o wynikach spotkania ma być przedstawiony dziś na konferencji po zakończeniu posiedzenia RPP. Wiadomo, że rozmowy przedstawicieli władzy pieniężnej i fiskalnej dotyczyły rekonstrukcji specjalnego zespołu ekspertów z NBP i resortu finansów. Utworzona po mediacji prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego grupa robocza miała zająć się strategią kursową w perspektywie członkostwa Polski w Unii Europejskiej. Jej prace nigdy się jednak nie zaczęły. Po odejściu Marka Belki do dymisji podali się przedstawiciele resortu finansów, którzy mieli uczestniczyć w pracach zespołu. Wczoraj strony ustaliły, że grupa ekspertów obu instytucji wkrótce rozpocznie prace.

Byłby to kolejny element, świadczący o pozytywnym nastawieniu nowego ministra finansów do współpracy z NBP. Już podczas swojej pierwszej konferencji we wtorek — wbrew obawom rynków — Grzegorz Kołodko z uznaniem wypowiadał się o sukcesach polityki RPP.

— Doceniam osiągnięcie niskiej inflacji. Chcę także rozmawiać z RPP i NBP na temat polityki kursowej. Jestem także zwolennikiem całkowitej niezależności banku centralnego — mówił na pierwszej konferencji Grzegorz Kołodko.

— Narodowy Bank Polski zadeklarował dialog z ministrem finansów po wtorkowej prezentacji jego strategii. W wypowiedzi premiera Kołodki dostrzegam elementy języka dialogu, a dialog jest Polsce bardzo potrzebny — cieszy się Leszek Balcerowicz, prezes NBP.

Tymczasem rynek oczekuje, że w lipcu obniżki stóp nie będzie. Nie spodziewają się jej nawet przedstawiciele rządzącej koalicji.

— Rząd nie spodziewa się obniżenia stóp procentowych na posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej w tym tygodniu — mówi Marek Wagner, szef Kancelarii Premiera.

Za redukcją stóp przemawiają w zasadzie tylko trzy argumenty. Koronnym jest rekordowo niska inflacja w czerwcu. Nic nie wskazuje też na to, że w najbliższym czasie może ona znacząco wzrosnąć. Tegoroczny, nowy cel inflacyjny nie jest zagrożony. Drugim elementem jest nadal słaba kondycja polskich przedsiębiorstw. Mimo zaskakująco dobrych wyników produkcji przemysłowej w czerwcu oraz wzrostu cen produkcji sprzedanej przemysłu (PPI), ekonomiści nie wróżą szybkiej poprawy koniunktury.

Ostatni argument przemawiający za luźniejszą polityką pieniężną ma znaczenie raczej symboliczne.

— Po wystąpieniu ministra finansów zmniejszyła się niepewność na rynku, a to, co usłyszeliśmy, nie zwiastuje rewolucji. W tym kontekście niewielka, 50-punktowa redukcja stóp byłaby tylko wyrazem dobrej woli ze strony RPP — mówi Marcin Mróz, ekonomista SG.

Sceptycznie nastawieni analitycy twierdzą jednak, że te argumenty nie wystarczą do obniżki. Ich zdaniem, spadek cen żywności jest sezonowy. Za to ceny paliw w lipcu wzrosły, możliwe więc, że inflacja także. Ostrożność RPP musi także wywołać duży niepokój i wahania na rynku walutowym po dymisji Marka Belki. Nadal też nie są znane szczegóły polityki fiskalnej rządu.

Ekonomiści widzą też pierwsze sygnały poprawy w rodzimej gospodarce, co może oznaczać, że ponad 10-proc. redukcje stóp w ostatnich 18 miesiącach zaczynają przynosić oczekiwane efekty.