Grzegorz Kołodko milczy, a budżet państwa traci

Marek Knitter, Lesław Kretowicz
opublikowano: 2002-07-11 00:00

Z tytułu wzrostu kosztów obsługi długu, budżet państwa stracił w ciągu ostatnich ośmiu dni ponad 400 mln zł. To skutek dymisji Marka Belki oraz milczenia jego następcy na stanowisku szefa resortu finansów, Grzegorza Kołodki. Wczoraj obraz rynku nie uległ diametralnej zmianie.

Od momentu rezygnacji Marka Belki z funkcji wicepremiera i ministra finansów polska waluta straciła na wartości, wzrosły też rentowności papierów skarbowych. I mimo że w piątek wieczorem premier Leszek Miller przedstawił następcę na stanowisko szefa resortu finansów — Grzegorza Kołodkę — jego milczenie na temat dalszej polityki fiskalnej powoduje wzrost napięcia na rynku i kontynuację negatywnych dla złotego i papierów trendów. Według naszych obliczeń, między 1 a 9 lipca Skarb Państwa stracił w związku ze wzrostem obsługi długu ponad 400 mln zł.

Przedłużająca się niepewność na rynku finansowym niekorzystnie wpłynęła na ceny skarbowych papierów wartościowych. Wyprzedaż obligacji przez zagranicznych inwestorów z trudem została powstrzymana przez popyt ze strony polskich inwestorów.

Analitycy zwracają uwagę, że niepewność co do polityki fiskalnej oraz milczenie nowego ministra powodują wzrost kosztów obsługi długu publicznego. Wtorkowy przetarg zamiany obligacji jest tego najlepszym dowodem — był to pierwszy przetarg zamiany w historii, kiedy MF nie zaakceptowało żadnej ze złożonych ofert. Z punktu widzenia finansowania potrzeb pożyczkowych budżetu, przychody uzyskane na przetargach zamiany stanowią alternatywne źródło wobec przychodów uzyskanych na standardowych przetargach. W praktyce oznacza to, że im większa będzie skala konwersji obligacji na przetargach zamiany, tym mniejsza może być podaż na standardowych przetargach obligacji. I odwrotnie.

Z kolei ostatni przetarg bonów skarbowych przyniósł wzrost rentowności 52-tyg. papierów. Resort musiał je sprzedać drożej, niż na poprzedniej aukcji, gdy ministrem finansów był jeszcze Marek Belka. MF straciło około 150 tys. zł.

Znacznie poważniejszym sprawdzianem sentymentu inwestorów do rynku obligacji będzie planowany na 17 lipca przetarg 10-letnich obligacji.

— Wszystko zależy od podaży tych obligacji. Jednak zakładając, że resort sprzeda papiery o wartości nominalnej 1 mld zł po obecnych cenach rynkowych, strata może sięgnąć ponad 24,5 mln zł. Z drugiej jednak strony, budżet nie ma w najbliższym czasie większych potrzeb pożyczkowych i nie można wykluczyć, że MF odrzuci oferty, jeśli będą one niekorzystne — mówi Przemysław Magda, ekonomista Amerbanku.

Z planów budżetowych na 2002 r. wynika, że Skarb Państwa powinien do końca roku wyemitować jeszcze bony skarbowe o wartości 22,3 mld zł oraz obligacje za 22,6 mld zł.

Z kolei spadek wartości złotego w ciągu ostatnich kilku dni jest istotny dla budżetu z punktu widzenia obsługi zadłużenia zagranicznego. Z planowanych na 2002 r. ponad 9 mld USD spłacono niecałą połowę. Zapłata drugiej transzy zaplanowana jest co prawda na początek IV kwartału, ale w obecnej sytuacji nie można zakładać, że dolar powróci do kursu w granicach 4 zł. Obliczając przyszłe wydatki budżetu na dług zagraniczny według kursu z 1 lipca i kursu, jaki mieliśmy tydzień później wynika, że dymisja Marka Belki i milczenie Grzegorza Kołodki kosztują Polskę tygodniowo 234 mln zł. Dla zobrazowania skali tych kosztów warto przypomnieć, że w ustawie budżetowej na 2002 r. na kulturę fizyczną i sport zapisano 121,9 mln zł, a więc połowę tej kwoty.

Oczywiście są to rozważania czysto teoretyczne, ponieważ do października złoty może powrócić do poprzedniego poziomu. Nie należy jednak wykluczać spełnienia się wizji Grzegorza Kołodki — cena dolara na poziomie 4,7 zł. Ekonomiści przypominają także o niebezpieczeństwie przekroczenia ustawowego 50-proc. progu proporcji zadłużenia w stosunku do PKB. Obecnie, w zależności od kursu, waha się ono w przedziale 46-48 proc. PKB, więc w wypadku dalszej deprecjacji złotego granica uznawana za bezpieczną może zostać przekroczona. Wówczas rząd, mocą ustaw, jest zobligowany do przeprowadzenia oszczędności i rewizji planów budżetowych.

Tymczasem zmęczony oczekiwaniem rynek nadal podąża w trendzie bocznym. Wczoraj, w związku z brakiem informacji, zarówno negatywnych, jak i pozytywnych, złoty odrobił niewielką część strat z ostatniego tygodnia. Na fixingu NBP cena dolara spadła o 1,2 proc., a cena euro o 0,7 proc.

Okiem eksperta

Każda dewaluacja jest kosztowna z punktu widzenia obsługi zadłużenia zagranicznego oraz jego proporcji w stosunku do produktu krajowego brutto (PKB). Może się zdarzyć, że w wyniku wzrostu wartości walut zagranicznych ta proporcja przekroczy 50 proc. To oznacza, że „z urzędu” gabinet Leszka Millera będzie zmuszony wprowadzać oszczędności. Osłabienie kursu złotego natychmiast przełoży się także na podwyżki cen paliw i wielu surowców. To wszyscy odczujemy na własnej skórze. Niepewność na rynkach spowodowała spadek rentowności obligacji Skarbu Państwa o około 0,5 proc. Kiedy minister finansów będzie sprzedawał dzisiaj kolejne obligacje, będzie musiał dać większe rentowności, większe stopy procentowe i dostanie mniej pieniędzy, co się przekłada na wymierne straty budżetu.

Dariusz Rosati członek Rady Polityki Pieniężnej

Okiem eksperta

Efekt na rynku pieniężnym zamieszania wokół dymisji i powołania nowego ministra finansów jest taki, jak po podniesieniu stóp procentowych co najmniej o 50 pkt bazowych. Niepewność co do polityki fiskalnej spowodowała wzrost rentowności obligacji na rynku wtórnym, co może odbić się na rynku pierwotnym znacznym pogorszeniem warunków. W tej sytuacji wzrasta koszt zarządzania długiem publicznym, a w ostatecznym rozrachunku traci na tym podatnik. Na ostatniej aukcji bonów skarbowych wzrosły już rentowności 52-tyg. papierów, a to jest jednorazowa strata około 100 tys. zł. Jeżeli niepewność na rynku przedłuży się o kolejny tydzień, wynik przetargu 10-letnich obligacji może przynieść znacznie większe straty dla budżetu.

Jacek Wiśniewski szef zespołu analityków Pekao SA