GWARANCI EMISJI MIELI MAŁO PRACY

Artur Sulejewski
opublikowano: 1999-07-27 00:00

GWARANCI EMISJI MIELI MAŁO PRACY

Spółki ponosiły koszty dodatkowych ubezpieczeń. Jak się okazało — niepotrzebnie

Aż 24 emitentów uplasowało w pierwszym półroczu 1999 roku nowe emisje akcji na rynku. Rynek wchłonął papiery o łącznej wartości przekraczającej 1,66 mld zł. Subemitenci, których rolą na rynku jest gwarantowanie powodzenia oferty, nie musieli głęboko sięgać do kieszeni. W sumie objęli akcje tylko za nieco ponad 21,8 mln zł.

Najwięcej, bo ponad 40 proc. tej kwoty, przypadło na gwarancje udzielone przez PKO BP.

Jeszcze na początku roku spółki gremialnie obawiały się o losy swoich emisji. Większość podpisywała umowy gwarancyjne. Czyniły tak nawet te spółki, którym rynek wróżył (i, jak się później okazywało, nie mylił się) wielkie powodzenie.

Odium kryzysu

Tak postąpiły m.in. Agora, ComArch i Prosper. Akcje Agory gwarantował Credit Suisse First Boston, Deutsche Bank AG London i BIG BG. Podmioty te wyraziły gotowość objęcia 7 087 500 akcji w transzy dużych inwestorów. Koszt zakupu pojedynczego papieru dla subemitentów określony został na poziomie 34,2 zł za papier (w ofercie cena emisyjna walorów wynosiła 36 zł). Podobnie postąpił ComArch, który sprzedawał swoje akcje po 47 zł za sztukę. BRE jako oferujący wyraził gotowość zakupu 100 tys. akcji po 45,56 zł, dodatkowo COK BH oraz Bank Współpracy Europejskiej — po cenie 46,06 zł zgodziły się wziąć w razie potrzeby odpowiednio 60 oraz 50 tys. akcji. Swoją emisję ubezpieczył także przedstawiciel branży farmaceutycznej — Prosper. Emisję liczącą 3,45 mln akcji serii D gwarantowało w całości konsorcjum składające się z Raiffeisena, BRE oraz ABN Amro. Instytucje te otrzymały prowizję wysokości 2,5 proc. wartości emisji.

— Inwestorzy mający w pamięci straty poniesione wskutek wybuchu kryzysu rosyjskiego byli bardzo sceptycznie nastawieni do rynku akcji. Z perspektywy czasu widać, że ich oporów obawiali się emitenci. Prawie wszyscy z nich decydowali się ponosić dodatkowe koszty i ubezpieczali emisje, mimo iż sam proces upublicznienia jest kosztowny — powiedział analityk jednego z krajowych domów maklerskich.

Trzech wołało pomocy

Wbrew obawom emitentów, inwestorzy kupowali jednak akcje na rynku pierwotnym. W pierwszym półroczu z pomocy subemitentów skorzystać musiały ostatecznie zaledwie trzy spółki — Bauma, Leasco i Browar Strzelec. Pierwsza z nich próbowała znaleźć chętnych na 1 475 211 akcji serii E, których cena emisyjna wynosiła 10 zł za sztukę. W ramach prawa poboru (za 2 walory wcześniejszych emisji przysługiwało prawo do objęcia 1 nowego papieru) dotychczasowi akcjonariusze złożyli zapis na 1 146 200 akcji, z czego 1 145 914 objął Polish Enterprise Fund. Podmiot ten wystąpił jednocześnie w charakterze subemitenta tej emisji.

Fundusz objął dodatkowo 329 005 papierów, dzięki czemu oferta doszła do skutku. W przypadku piwnej spółki 3 banki gwarantujące emisję (BH, BGŻ oraz PKO BP) objęły w sumie 4 921 283 akcje Strzelca serii D (ponad 98 proc. całej emisji, która liczyła 5 mln papierów), za co otrzymały wynagrodzenie wysokości 3 proc. zobowiązania subemisyjnego.

PKO BP w pierwszym półroczu jako gwarant interweniować musiał 2 razy. Po zakończeniu przyjmowania zapisów na akcje serii C częstochowskiego Leasco, bank został wezwany do objęcia 1 251 260 papierów. Za to pobrał od leasingowej firmy 2,75 proc. wartości ubezpieczonych akcji.

Mława i Polisa przegrały

Zarządy dwóch spółek (Insbudu Mława oraz Polisy) nie ubezpieczyły swoich emisji. Okazało się to dla nich zgubne. Obie oferty zakończyły się niepowodzeniem. Pierwsza ze spółek od 19 do 30 kwietnia próbowała bezskutecznie znaleźć chętnych na 2 mln akcji serii F. Po zakończeniu przyjmowania zapisów okazało się, że inwestorzy kupili jedynie 344 tys. papierów. Dojście do skutku emisji wiązało się ze znalezieniem nabywców na minimum 1,5 mln akcji. W efekcie firma zrezygnowała z pojawienia się na GPW. W przypadku ubezpieczyciela emisja akcji serii N, licząca 3,2 mln sztuk, oferowana w trybie prawa poboru, nie spotkała się z zainteresowaniem dotychczasowych akcjonariuszy. Prawdopodobnie na przeszkodzie stanęła cena nowych akcji. Zarząd Polisy określił ją na poziomie 5,4 zł za sztukę. W momencie przyjmowania zapisów (18-29 stycznia) średnia cena giełdowa była wyraźnie niższa i wynosiła 3,58 zł.

Niepowodzeniem Polisy zakończyły się także kolejne starania podwyższenia kapitału akcyjnego w drodze emisji nowych akcji. Kierownictwo tej firmy nie potrafiło przekonać zagranicznego inwestora do objęcia 5 mln akcji serii R i 10 mln papierów serii S. Postawiło to spółkę w bardzo trudnej sytuacji (ubiegły rok Polisa zamknęła stratą netto na poziomie 215,26 mln zł).

BEZ ZABEZPIECZENIA: Stanisław Gutek (z lewej), prezes Polisy, oraz Mieczysław Maliszewski, szef Insbudu Mława, nie zdecydowali się podpisać umów gwarancyjnych przy okazji nowych emisji akcji. Ostatecznie emisje nie doszły do skutku. fot. ARC

OSTROŻNOŚĆ POPŁACA: Andrzej Kozłowski (z lewej), kierujący Baumą, i Wiesław Mazur, szefujący Leasco, zdecydowali się ubezpieczyć emisje. Okazało się to słusznym posunięciem. Subemitenci uratowali oferty, a spółki zdobyły kapitały. fot. ARC