Ani rynek w Warszawie, ani w stolicach regionów nie jest jeszcze całkiem nasycony centrami handlowymi
Opinie o tym, że w stolicy deweloperzy powinni się wstrzymać na jakiś czas z budową nowych centrów handlowych są przesadzone.
Mimo pojawiających się opinii o niemal całkowitym nasyceniu warszawskiego rynku galerii handlowych, przed wieloma z nich ustawiają się kolejki najemców. Chcą handlować, ale brakuje dobrych, wolnych powierzchni. Wskaźnik pustostanów dla stolicy wynosi niecały 1 proc. Ponadto są jeszcze atrakcyjne lokalizacje pod nowe centra handlowe.
— W stolicy są jeszcze miejsca pod nowe galerie, a siła nabywcza jest tu wyjątkowo duża. Trzeba jednak zrównoważyć podaż z popytem — zaznacza Agnieszka Olszewska, ekspert działu powierzchni handlowych Cushman Wakefield.
Pewniaki…
W Warszawie miejsce na dużą galerię handlową jest np. w Wilanowie, w którym powstają nowe osiedla mieszkaniowe.
— Dostrzegła to już Globe Trade Center. W otoczeniu ciągle powstających bloków mieszkalnych firma chce wybudować galerię handlową — mówi Patrycja Dzikowska, dyrektor w dziale badań rynku Jones Lang LaSalle.
Kompleks handlowy w Wilanowie po zrealizowaniu planów budowy południowej obwodnicy Warszawy mógłby obsługiwać również klientów z innych rejonów miasta.
Zdaniem ekspertów, spory potencjał ma też Wawer. Co prawda nie jest to rejon z wysoką gęstością zaludnienia, ale za to charakteryzuje się dość pokaźną siłą nabywczą.
… i szanse na przysłość
— Jeszcze niedawno jako atrakcyjną lokalizację w stolicy wskazywaliśmy Ursynów i Kabaty. Teraz plany rozbudowy ogłosiło Tesco i zdecydowanie na tym wygra — mówi Patrycja Dzikowska.
Zapotrzebowanie na średnie obiekty handlowe ma również Białołęka. Potencjał dzielnicy zauważyli już deweloperzy mieszkaniowi. Handlowcy powinni pójść ich śladem.
Białą plamą na stołecznym rynku jest też północna część miasta, czyli Bielany. Działa tu jedynie niezbyt nowoczesny supermarket E. Leclerc. Podobnie jak w przypadku Łomianek — Marcpol z niewielką galerią nie zaspokaja potrzeb okolicznych mieszkańców.
Niewykorzystane z punktu widzenia inwestycji handlowych przestrzenie znajdują się także na zachodnich obrzeżach miasta. Zwłaszcza w Ursusie i okolicach Ożarowa. Analitycy, jako atrakcyjne dla nowych inwestycji wskazują też tereny między Warszawą a Pruszkowem, czy Sochaczewem.
Rynek po krakowsku
W jednych miastach zrobiło się ciasno, inne dopiero czekają na budowę galerii i marketów. W zachodnich regionach kraju działa dużo więcej nowoczesnych obiektów handlowych niż we wschodnich. Jednak i na wschodzie poszczególne miasta różnią się zapotrzebowaniem na takie powierzchnie.
Krakowski rynek został zdominowany przez dwa obiekty handlowe. Centrum miasta bezdyskusyjnie należy do Galerii Krakowskiej. Układ sił zmieniło otwarcie centrum handlowego Bonarka.
— Teraz małopolski rynek potrzebuje dłuższej chwili odpoczynku. Nie oznacza to jednak, że te dwa centra w stu procentach zaspokajają zapotrzebowanie miasta na przestrzeń handlową — twierdzi Patrycja Dzikowska.
Jej zdaniem atrakcyjna wydaje się północna część Krakowa. Wprawdzie działają tu już Krokus z Realem, IKEA, a niedługo otwarty zostanie kompleks handlowy firmy Neinver (centrum wyprzedażowe Factory Outlet oraz park handlowy Futura). Brakuje jednak typowego centrum handlowego. Dobrze wróży to projektowi Auchan w Bronowicach, którego otwarcie zaplanowano na 2013 r.
Inwestorzy powinni także brać pod uwagę tereny w okolicach Wieliczki. Wielokrotnie mówiło się już o ich atrakcyjności. Jednak teraz pada na nie cień Bonarki.
Ciasno we Wrocławiu
O wolny teren pod inwestycję znacznie trudniej we Wrocławiu. Rynek centrów handlowych w mieście jest wyjątkowo rozbudowany.
— Trochę wolnego miejsca znaleźć można w północno-zachodnim kwartale miasta. Jednak wchodząc tu z nowym projektem, należy pamiętać o silnym rywalu, jakim jest centrum handlowe Magnolia — zaznacza Patrycja Dzikowska.
W tym "zatłoczonym" mieście najemców powierzchni handlowych będzie musiało znaleźć niebawem centrum mieszkaniowo-biurowo-handlowe Sky Tower.
— Inwestor będzie musiał solidnie walczyć o swój kawałek tortu — ocenia Patrycja Dzikowska.
Przedstawiciele Sky Tower są jednak spokojni.
— Wrocław ma silną gospodarkę, stabilny rynek pracy i zadowalający poziom wynagrodzeń. Roczna siła nabywcza na osobę wynosi 6555 EUR, co plasuje miasto na drugim miejscu po Warszawie — mówi Magdalena Róziewska, dyrektor do spraw komercjalizacji Sky Tower.
W tym upatruje szansy powodzenia projektu. Jej zdaniem 248 apartamentów i 25 tys. mkw. powierzchni biurowej w nowym obiekcie wystarczy, aby zapewnić stałą liczbę klientów galerii handlowej.
Konkurencja w Poznaniu
Zdaniem analityków z równie poważnym wyzwaniem zetknie się firma Apsys — deweloper poznańskiego centrum handlowego Łacina. W tej części miasta działa galeria Malta, która wypracowała już sobie stabilną pozycję.
— Nie obawiamy się rynku ani konkurencji. Łacina będzie dwa razy większa niż jakiekolwiek inne poznańskie centrum. W jednym miejscu znajdą się Carrefour, LeroyMerlin i Multikino — mówi Maciej Wróblewski, wiceprezes Apsys Polska.
Według analityków w lepszej sytuacji jest TriGranit, który w obrębie dworca PKP buduje centrum handlowe Poznań Główny City Center. W tym przypadku plusem jest lokalizacja — przy głównym węźle komunikacyjnym i po sąsiedzku z Międzynarodowymi Targami Poznańskimi.
— W Poznaniu trudno o drugą tak dobrą lokalizację. Ale zarówno tu, jak i w innych miastach można jeszcze znaleźć miejsce dla mniejszych, osiedlowych obiektów. Tych w Polsce zdecydowanie brakuje — mówi Patrycja Dzikowska.
Wschód nadal czeka
Dużą lukę w podaży powierzchni handlowych widać natomiast w Lublinie. Nasycenie powierzchnią handlową wynosi 520 mkw. na tysiąc mieszkańców. To niewiele w stosunku do innych miast podobnej wielkości.
— Poza dominującą na rynku Plazą i galerią Olimp w mieście nie ma nowoczesnych galerii handlowych. Właściwie cała tzw. ściana wschodnia przez długi czas była pomijana przez inwestorów. Atrakcyjny wydawał się jedynie Białystok — mówi Agnieszka Olszewska.
Sytuacja zmieniła się nieco w ostatnich latach. W planach jest kilka dużych obiektów. Ich realizacja przebiega jednak powoli. Budową centrów handlowych zainteresowane są m.in. IKEA, Echo Investment, Arkady i Centrum Development Investments, Immofinanz Group, Atrium.
— Ten rynek nie jest aż tak chłonny. Trudno uwierzyć w pomyślną realizację wszystkich tych planów. Wygra ten, kto będzie pierwszy — zaznacza Agnieszka Olszewska.
Natomiast w Białymstoku tort deweloperski został już właściwie podzielony. Na rynku dominują Centrum Alfa, firmy JWK Ivest i należąca do Atrium Galeria Biała. Pozostał jeszcze jeden łakomy kąsek.
— Atrakcyjny wydaje się teren dawnego stadionu Jagiellonii. Interesowało się nim już kilku deweloperów. Dotychczas powstrzymywały ich aspekty formalno-prawne — wskazuje Agnieszka Olszewska.