Czytasz dzięki

Handlowe niedziele podzieliły biznes

Aleksandra Łukaszewicz
opublikowano: 29-10-2020, 22:00

Czasowe zniesienie zakazu, zaproponowane przez Senat, odpowiada konsumentom i dużym sieciom, ale może uderzyć w małych przedsiębiorców i pracowników.

Podczas gdy państwa Europy Zachodniej wprowadzają ograniczenia w godzinach działalności sklepów spożywczych, Polska może pójść pod prąd. W nocy z poniedziałku na wtorek Senat podjął uchwałę w sprawie zawieszenia zakazu handlu w niedziele. Projekt, który powstał podczas rozpatrywania ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych ze zwalczaniem COVID-19, został skierowany do Sejmu. Na wtorkowej konferencji prasowej premier oznajmił, że zniesienie zakazu handlu w niedziele nie jest na razie brane pod uwagę. Główni zainteresowani wolą jednak zabrać głos teraz w obawie, że zostaną postawieni przed faktem dokonanym.

Dystans i zyski

W myśl projektu zakaz handlu w niedziele miałby zostać zawieszony na czas stanu zagrożenia epidemicznego lub epidemii i 90 dni po ich odwołaniu. Projekt zakłada również zagwarantowanie pracownikom handlu co najmniej dwóch wolnych niedziel w ciągu czterech tygodni. Autorzy argumentują, że zmiana przepisów przyczyni się do poprawy kondycji finansowej branży handlowej, utrzymania miejsc pracy i poprawy bezpieczeństwa, bo w dłużej pracujących sklepach będzie luźniej, co ułatwi zachowanie dystansu społecznego. Polska Izba Handlu (PIH), zrzeszająca m.in. mniejsze sklepy, jest innego zdania.

— Z niepokojem obserwujemy, że z inspiracji sieci wielkopowierzchniowych i dyskontów podejmuje się próby liberalizacji przepisów, wykorzystując trudną sytuację, w której wszyscy się znaleźliśmy — mówi Maciej Ptaszyński, wiceprezes PIH.

Izba zwraca uwagę, że zmiany legislacyjne mogłyby spowodować straty i doprowadzić do likwidacji działalności na własny rachunek przez małych i średnich przedsiębiorców. Polska Organizacja Handlu i Dystrybucji (POHiD), której członkami są duże sieci handlowe, jest po drugiej stronie barykady. Renata Juszkiewicz, prezes POHiD, pozytywnie ocenia projekt ustawy o zawieszeniu zakazu handlu. Zwraca uwagę, że problem nie ogranicza się do sklepów spożywczych.

— Od początku pandemii apelowaliśmy o zniesienie zakazu handlu, bo rozluźniłoby to ruch w sklepach. Polakom niemającym czasu na zakupy w tygodniu powinno się umożliwić dostęp do wszelkich kanałów dystrybucji. Dodatkowo zwiększona konsumpcja oznacza większe wpływy do budżetu państwa — mówi Renata Juszkiewicz.

Kadrowe braki

Ustawa miałaby też istotne konsekwencje dla pracowników handlu, którzy już teraz narzekają na wydłużone godziny pracy. Niektóre sieci są otwarte do późnych godzin nocnych.

— To poważny problem — pracownicy są przemęczeni, a na rynku brakuje kadr. Pracodawcy, kierując się tylko zyskiem, często bezdusznie wyzyskują pracowników. Zbliżamy się do modelu chińskiego, w którym na zapleczach supermarketów wstawia się łóżka, żeby przemęczeni mogli odpocząć na nocnej zmianie — mówi Alfred Bujara, szef sekcji handlu NSZZ Solidarność.

Jego zdaniem nie ma żadnych przesłanek ekonomicznych, organizacyjnych ani zdrowotnych przemawiających za przywróceniem niedziel handlowych.

— Nawyki zakupowe Polaków uległy zmianie, obserwujemy większy ruch w sklepach w dni robocze niż w weekendy także w tygodniach z niedzielą handlową. Apelujemy do pracodawców, żeby zwiększyli zatrudnienie, inaczej rozładowanie kolejek nie będzie możliwe. Restrykcje uzależniają dozwoloną liczbę osób w sklepie od liczby kas. Bardziej adekwatne byłoby uwzględnienie liczby czynnych kas. Każdy z nas, robiąc zakupy, widzi, że w sklepie jest ich np. pięć, ale tylko jedna działa — dodaje Alfred Bujar.

Zakupy nocą

Z badania przeprowadzonego w czerwcu przez CBRE wynika, że 51 proc. Polaków chciałoby zniesienia zakazu handlu w niedziele, a przeciwnego zdania jest 33 proc. Wiele sklepów w odpowiedzi na zakaz handlu wydłużyło czas pracy, niektóre sieci są otwarte nawet do późnych godzin nocnych. Podczas pierwszej fali pandemii Biedronka, powołując się na podniesienie bezpieczeństwa klientów i pracowników oraz komfort zakupów, podjęła decyzję o wydłużeniu godzin pracy. Sieć wraca do tego rozwiązania. Od 23 października ponad 2700 placówek funkcjonuje co najmniej do 23:30, a ponad 600 z nich — całodobowo. Godziny otwarcia wydłużyły także inne sieci, m.in. Lidl, Kaufland i Auchan.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Aleksandra Łukaszewicz

Polecane