Hausner chce transparentnie budować budżet 2004 Wojciech Żurawski KRAKÓW (Reuters) - Jerzy Hausner, wicepremier odpowiedzialny za koordynację polityki
gospodarczej rządu powiedział, że chce w sposób transparentny i uczciwy rozmawiać na
temat przyszłorocznego deficytu budżetowego, ale chciałby również zachęcić bank
centralny i analityków do oceny reform fiskalnych z perspektywy długoterminowej. Wejście Polski do Unii Europejskiej w przyszłym roku obciąży finanse publiczne
dodatkowymi kosztami, kluczowa może się więc okazać umiejętność współpracy rządu z
bankiem centralnym, a także kontynuowanie procesu prywatyzacji. "Chciałbym aby postawa RPP i analityków dawała nam szansę, że nie będzie podnoszony
krzyk, że wzrasta deficyt, bo to się przekłada na ocenę naszego kraju przez agencje
ratingowe, to tworzy w mojej ocenie pewne błędne koło" - powiedział Hausner w
poniedziałek podczas spotkania w "Salonie Polityki". W czerwcu agencja Standard&Poor's obniżyła perspektywy oceny wiarygodności
kredytowej Polski do negatywnie ze stabilnie, ale nie zmieniła ratingów. "Lepiej uczciwie przedstawić problemy związane z deficytem budżetowym niż narazić
się na opinie, że kolejny raz coś zamiatane jest pod dywan. Jak mówię publicznie, że
deficyt tak naprawdę jest wyższy niż ten zapisany w budżecie, to jest to uczciwe" -
dodał Hausner. Hausner mówił wcześniej, że nieuniknione może się okazać nieznaczne i przejściowe
zwiększenie deficytu budżetowego w 2004 roku, i nie wykluczone, że w roku 2005. W tym roku deficyt budżetowy zaplanowano na cztery procent Produktu Krajowego
Brutto (PKB), zaś w przyszłym roku ma on wzrosnąć do pięciu procent, czyli znacznie
powyżej wymaganego przez strefę euro trzyprocentowego poziomu. Prawdopodobnie rząd zrezygnuje także z planów poprzedniego ministra finansów,
Grzegorza Kołodki, który zwiększył prognozowane wpływy budżetowe na przyszły rok o
dziewięć miliardów pochodzących z rezerwy rewaluacyjnej banku centralnego. Planom tym ostro sprzeciwiła się Rada Polityki Pieniężnej (RPP), twierdząc, że
rezerwa rewaluacyjna jest czystym zapisem księgowym i spowodowanie, by jej część została
przekazana do budżetu w postaci zysku NBP byłoby faktycznym dodrukowaniem pieniądza. "Przecież wiemy, że nie uzyskamy 9,1 miliardów złotych z rezerwy rewaluacyjnej, a
założenia dotyczące wpływów z prywatyzacji na poziomie 12 miliardów złotych są
praktycznie nie do wykonania. Jak w tym roku wpływy z prywatyzacji dojdą do sześciu
miliardów złotych to będzie to sukces ministerstwa skarbu" - dodał. Minister skarbu mówił ostatnio, że mimo trudności będzie starał się zrealizować
zakładane na ten rok 7,4 miliarda złotych przychodów z prywatyzacji. Jednak zdaniem
szefa resortu skarbu "bardzo" realna wydaje się raczej kwota około pięciu miliardów
złotych. Wicepremier powiedział również, że planuje przejęcie z ministerstwa rolnictwa
zarządzania finansami KRUS, czyli rolniczego systemu ubezpieczeń, na który corocznie
budżet przeznacza kilka miliardów złotych. ((Autor: Wojciech Żurawski; Redagował: Kuba Kurasz; [email protected];
Reuters Serwis Polski, tel. 22 6539700, Reuters Messaging: kuba.kurasz.reuters.com
@reuters.net))