Dla rynków giełdowych podwyżki stóp procentowych zawsze niosą dodatkowe zagrożenia. Kluczowe w tym jest jednak to, w jak dużym stopniu decyzje banków centralnych wynikają z obaw inflacyjnych, w jakim stopniu są odpowiedzią na nadmierną inflację, a w jakim — jedynie procesem normalizacji polityki monetarnej. Szczególnie ta ostatnia kwestia jest bardzo istotna w obecnych czasach, kiedy koszt pieniądza jest generalnie rekordowo niski. Niewielki wzrost stóp procentowych z poziomów poniżej 1% niewiele zmienia w obciążeniach kredytobiorców.
Sprawa ma jednak jeszcze inne tło. Chodzi o zasilanie innych rynków finansowych środkami, jakie przez długie miesiące odpływały z funduszy pieniężnych na świecie. W sumie były to setki miliardów dolarów, które trafiały na rynki obligacji i akcji. W ostatnich dniach sytuacja była jednak inna. Inwestorzy wpłacili do funduszy pieniężnych 33,5 mld USD, czyli najwięcej od półtorej roku. Oczywiście trudno tu jeszcze mówić o nowej tendencji. Bilans przepływów z minionego tygodnia jest jednak swoistego rodzaju ostrzeżeniem, że trend w przepływach globalnego kapitału wspierający dotąd giełdy i obligacje, może dobiegać końca.
HB zwraca uwagę:
Największy od półtorej roku napływ środków do funduszy pieniężnych na świecie może zapowiadać stopniowe wygasanie korzystnej tendencji dla rynków akcji i obligacji tendencji w zakresie globalnych przepływów kapitału. Rekordowo niskie oprocentowanie nie przekłada się na zainteresowanie Amerykanów kredytami hipotecznymi.
Rynki nieruchomości:
Trzeci kolejny tydzień oprocentowanie 30-letnich kredytów hipotecznych w
Stanach Zjednoczonych spadało do rekordowo niskiego poziomu. Dane na ten temat
są zbierane od lat 70. XX wieku. Nigdy wcześniej nie zdarzyło się, by
koszt wynosił zaledwie 4,57%. Problem jednak w tym, że taka sytuacja nie zachęca
Amerykanów do większego zadłużania się. Na przełomie czerwca i lipca liczba
wniosków o kredyty hipoteczne na zakup domów dalej spadała. W całym czerwcu
obniżka sięgnęła 15% w porównaniu z majem, po tym, jak w maju w skali miesiąca
zniżka wyniosła aż 30%. Niższe oprocentowanie skłania natomiast do
refinansowania zobowiązań. Tu liczba wniosków jest najwyższa od maja 2009
r.
O kiepskiej kondycji amerykańskich konsumentów świadczą też dane o
wartości kredytów konsumpcyjnych. W maju obniżyła się aż o ponad 9 mld USD po
spadku o blisko 15 mld USD w kwietniu. Analitycy spodziewali się regresu w maju,
ale w znacznie mniejszej skali.
Katarzyna Siwek
Home Broker