W Noc Muzeów przed warszawską stacją filtrów przy ul. Koszykowej ustawia się długa kolejka chętnych do zwiedzania XIX-wiecznego obiektu. Mieszkańcy stolicy są gotowi stracić w niej kilka godzin, by sprawdzić, skąd się bierze podstawowy budulec ludzkiego organizmu. Odpowiedzi na to pytanie daleko nie muszą szukać Dolnoślązacy.

W grudniu 2015 r. we Wrocławiu otworzyło podwoje Hydropolis, czyli czynne przez okrągły rok multimedialne centrum wiedzy o wodzie. Ulokowano je w dawnym zbiorniku przy ul. Grobli. To inwestycja kontrolowanego przez samorząd MPWiK Wrocław, która pochłonęła 59 mln zł.
— Codzienne odwiedza nas prawie tysiąc osób. Korzystamy wprawdzie z efektu świeżości, ale z drugiej strony — sezon turystyczny dopiero przed nami — chwali się Rafał Zagrobelny, rzecznik Hydropolis.
Turystyczny szlak wodociągowy
Gruszek w popiele nie zasypia też Gdańsk. W tym miesiącu Gdańska Infrastruktura Wodno-Kanalizacyjna (GWIK), samorządowy właściciel sieci, ogłosiła przetarg na remont wyłączonego z eksploatacji zbiornika Stara Orunia. To obiekt z drugiej połowy XIX w., jego pojemność wynosiła 5700 m sześc. Będzie stanowił część Gdańskiego Szlaku Wodociągowego (GSW), czyli ścieżki dla turystów. Oprócz Oruni ma objąć zbiornik wody Stary Sobieski oraz nowy, 30-metrowy zbiornik Kazimierz, który powstał na Wyspie Sobieszewskiej.
Właśnie na terenie tego ostatniego zbiornika GWIK realizuje pierwsze inwestycje związane ze szlakiem. Turyści już mogą wspiąć się na taras widokowy, z którego rozpościera się widok na Żuławy i Zatokę Gdańską. — W pierwszym miesiącu zbiornik na Wyspie Sobieszewskiej zwiedziło ponad 1000 osób. To bardzo dużo, biorąc pod uwagę ograniczenia. Zbiornik przede wszystkim jest przecież obiektem technicznym — przypomina Agnieszka Klugmann, rzecznik GWIK.
Oprócz gromadzenia wody Kazimierz ma także edukować. GWIK właśnie wybrała wykonawcę ekspozycji. Agnieszka Klugmann informuje, że będzie to przestrzeń warsztatowa skupiona na technice, interakcji i eksperymencie. W studium wykonalności projektu zapisano, że wieżę na Wyspie Sobieszewskiej będzie odwiedzało 7 tys. osób rocznie. Dużo wyższą frekwencję przyjęto dla zbiornika Stara Orunia — 30 tys. osób. Turyści muszą się jednak w tym wypadku uzbroić w cierpliwość. Przetarg, który niedawno ogłosiła GWIK, dotyczy przede wszystkim prac zabezpieczających.
— W 2014 r. zleciliśmy ekspertyzę konstrukcyjną obiektu. Jego stan nie jest zadowalający i wymaga podjęcia prac ratunkowych. Na podstawie wytycznych eksperta opracowany został projekt remontu zabezpieczającego. Z uwagi na siedlisko nietoperzy w zbiorniku i związane z tym obostrzenia będzie mógł być udostępniony wyłącznie poza okresem hibernacji nietoperzy, czyli latem. Kolejne kroki związane z udostępnianiem obiektu będą podjęte po otrzymaniu decyzji w sprawie dofinansowania — tłumaczy Agnieszka Klugmann.
Jej zdaniem, GWIK ubiega się o dofinansowanie z Regionalnego Programu Operacyjnego. Projekt przeszedł ocenę formalną i jest w trakcie oceny wykonalności. — Wnioskowaliśmy o 4 mln zł. Planowany koszt całego przedsięwzięcia to 8,7 mln zł — informuje Agnieszka Klugmann.
Koło zamachowe
GWIK zakłada, że na turystach nie będzie zarabiać. — Taras widokowy na Wyspie Sobieszewskiej udostępniamy za darmo.
Kolejne obiekty będą udostępniane odpłatnie, ale liczymy jedynie na zwrot kosztów obsługi i utrzymania. Nie jest to projekt przychodowy. Docelowa wysokość opłat zależy od dofinansowania i ostatecznych kosztów inwestycji — opowiada rzecznik. Inna filozofia przyświeca twórcom wrocławskiego Hydropolis. Założenie jest takie, że w 2016 r. obiekt „wygeneruje ponad 9 mln zł przychodów ze sprzedaży” przy rocznych kosztach eksploatacji wynoszących 4 mln zł.
— Mamy więcej zabytkowych budynków, które wymagają rewitalizacji. Hydropolis będzie swoistym inwestycyjnym kołem zamachowym. Dzięki wpływom z biletów będziemy mogli zająć się kolejnymi zabytkami należącymi do MPWiK. Nieopodal Hydropolis mamy wieżę ciśnień. Planujemy poddać ją renowacji i również udostępnić do zwiedzania — podkreśla Rafał Zagrobelny.
Wrocławska spółka nie skorzystała z pieniędzy unijnych. Rzecznik tłumaczy, gdy planowano prace, nie było żadnych przeznaczonych na takie przedsięwzięcia pomocowych funduszy. W budżecie inwestycyjnym MPWiK założono, że 1,5 proc. wydatków majątkowych trafi na Hydropolis. To wystarczyło, by sfinansować przedsięwzięcie. — Oczywiście MPWiK sięga po kredyty, ale finansują one podstawowy zakres działalności, czyli modernizację i rozbudowę sieci wodociągowo-kanalizacyjnej — zaznacza Rafał Zagrobelny.
W Gdańsku natomiast ewentualne wsparcie UE zdecyduje o rozszerzeniu przedsięwzięcia m.in. o znajdujący się we Wrzeszczu zbiornik Stary Sobieski, oddany do użytku w 1911 r.
— Ponieważ GSW zakłada otwartą formułę, w przyszłości prawdopodobnie będą do niego dołączane kolejne obiekty historyczne, których w Gdańsku nie brakuje.
Decyzje będą zależały od zainteresowania mierzonego frekwencją zwiedzających i możliwości finansowych spółki — mówi Agnieszka Klugmann. Z ostatnich dostępnych danych Bisnode wynika, że przychody GWiK w 2014 r. wyniosły prawie 124 mln zł, zysk operacyjny 16,2 mln zł, a netto 9,8 mln zł. Zobowiązania długoterminowe wynosiły 157 mln zł, a krótkoterminowe 38 mln zł.
Fala niezasłużonej krytyki
Czy w ślady Wrocławia i Gdańska pójdą inne miasta? — To na razie nie jest trend. To są pojedyncze, ale ciekawe inwestycje. Spółki wodno-kanalizacyjne chcą edukować i pokazać się z dobrej strony, bo w ostatnich latach spadła na nie fala niezasłużonej krytyki związanej z cenami usług i rozkopanymi ulicami. Ale to dzięki tym ogromnym inwestycjom Kowalski ma dziś wodę w kranie, którą w praktyce może od razu pić — uważa Jolanta Kuligowska- -Roszak z Izby Gospodarczej Wodociągi Polskie.