Nikt nie może udawać, że nie widzi wielkości czarnej dziury w hiszpańskim sektorze bankowym — twierdzi Nouriel Roubini, profesor ekonomii na Uniwersytecie Nowego Jorku. Rząd w końcu do tego doszedł: Bankia i inne banki zaczęły otrzymywać zastrzyki kapitału.Jego zdaniem, przy znacznym spadku PKB i rosnącym bezrobociu ta pomoc była nieunikniona. Jednak bez wzrostu gospodarczego rząd również będzie potrzebował pomocy. Ekonomista twierdzi, że jeszcze w tym roku sektor będzie potrzebował100-250 mld EUR, by utrzymać wymagany poziom kapitału. Przydałoby się wsparcie z funduszu pomocowego UE. Sprzeciwiają się temu jednak Niemcy oraz sam rząd Hiszpanii, który obawia się, że banki zostałyby przejęte przez podatników UE.
Hiszpańskie banki desperacko potrzebują pomocy
EUROLAND