HK PRZY GOTOWUJE JUŻ DEBIUT NA GPW
Brytyjsko-holenderski koncern Corus Group i włoski Danieli wejdą do wydzielonych spółek, których majątek szacowany jest na 5,73 mld zł
POMOCNA DŁOŃ: Nie mogąc ściągnąć długów z hut Batory i Kościuszko, zdecydowaliśmy się przejąć część udziałów i akcji z wydzielonego majątku tych spółek. Jeśli nie uczynilibyśmy tego, audytor wymagałby utworzenia rezerw na nie spłacone należności. Nasz wynik finansowy, który w 1999 r. sięgnął około (-200 mln zł), byłby o 47 mln zł gorszy. Wejście tych spółek do HK może też przynieść inne korzyści. Będziemy mogli zaoferować inwestorom szerszy asortyment produktów. fot. Grzegorz Kawecki
Huta Katowice w połowie 2000 roku wprowadzi do trzech wydzielonych spółek dwóch inwestorów. Corus oraz Danieli zostaną większościowymi udziałowcami firm, których majątek szacuje się na 5,73 mld zł. Za trzy-cztery lata akcje, nie sprywatyzowanej jeszcze, huty mają trafić na giełdowy parkiet. To oficjalny plan zarządu przedsiębiorstwa.
Dotychczas mówiło się, że Huta Katowice, nie będzie prywatyzowana poprzez sprzedaż akcji, ale dzięki powołaniu — wspólnie z zagranicznymi inwestorami — spó-łek joint-venture. Okazuje się jednak, że jedno rozwiązanie nie wyklucza drugiego.
Mirosław Wróbel, prezes HK, podkreśla, że celem prywatyzacji huty (stawianym przez Ministerstwo Skarbu Państwa) jest sprzedaż jej akcji.
Jego zdaniem, najlepszą drogą będzie upublicznienie walorów firmy. Gdyby resort zdecydował się na to, wówczas wprowadziłby na parkiet spółkę, której majątek wart jest dziś 7,3 mld zł.
Huta ma jednak 2 mld zł zobowiązań, w tym nieprawidłowe przekraczają 500 mln zł, i niekorzystną strukturę produkcyjną (44 proc. stanowią mało rentowne półwyroby).
Mirosław Wróbel, zdaje sobie sprawę z tego, że na razie walory HK nie znajdą nabywców.
— Wejście huty na GPW będzie możliwe za 3-4 lata — dodaje Mirosław Wróbel.
Warunki prywatyzacji
MSP musi więc jeszcze trochę poczekać, by zarobić na katowickiej spółce. Stawia jednak warunki.
Resort zgodzi się, by HK wydzieliła trzy spółki (produkujące stal, wyroby długie i blachy gorącowalcowane) jeśli huta i potencjalni inwestorzy wydzielonych firm — Corus i Danieli — udowodnią, że są w stanie znaleźć rynek dla nowych produktów (wytwarzanie półwyrobów należy zamienić na produkty przetworzone — głównie szyny) . Teoretycznie wydaje się to oczywiste, bo nowe wyroby z HK będą lepszej jakości. Problem jednak w tym, że Unia Europejska nie zgadza się, by polskie huty zwiększały produkcję wyrobów o wyższej wartości dodanej.
— Połączenie HK i Corusa, może spotkać się z krytyką. Szacuje się bowiem, że w Unii możliwości wytwarzania stali są o 10 mln ton większe niż zdolności do jej sprzedania — przyznaje Mirosław Wróbel.
Gorąca blacha
Polska huta i Danieli, który ma zainwestować w linię zintegrowanego odlewania, oraz walcowania blach na gorąco, muszą przygotować program i udowodnić, że te produkty znajdą nabywców.
— Inwestycja firmy Danieli będzie opłacalna, jeśli roczna produkcja wyniesie 1,8 mln ton gorącowalcowanych blach. Tyle jest w stanie wchłonąć krajowy rynek. Jednak z drugiej strony nie możemy spodziewać się, że całą tę produkcję sprzedamy w Polsce. Musimy liczyć się z importem. Dlatego też, wspólnie z inwestorem zgodziliśmy się, że 600 tys. ton blach walcowanych na gorąco będziemy eksportować — uważa szef HK.
Majątek pod zastaw
Oprócz warunków przygotowania przez hutę i inwestorów prognoz zyskowności inwestycji, na wejście Corusa i Danieli muszą zgodzić się również banki. HK bowiem, przeprowadzając restrukturyzacją finansową, zastawiła majątek o wartości księgowej 1,4 mld zł. Dzięki temu firmie udało się zamienić zobowiązania krótkoterminowe na długoterminowe (odpowiednio po 1 mld zł).
— Wspólnie z inwestorami musimy teraz przekonać banki, że w terminie będziemy spłacać długookresowe zobowiązania. Możliwe też, że udziały w spółkach które wydzielimy i sprzedamy inwestorom zostaną oddłużone — twierdzi prezes Wróbel.
Kolosalne pieniądze
Mimo partycypacji inwestorów w spłacie długów HK, Mirosław Wróbel uważa, że nakłady zagranicznych koncernów nie powinny przekroczyć 1 mld USD. Nieoficjalnie mówi się jednak, że konieczne nakłady będą znacznie wyższe.
Połowę kwoty wyłoży Danieli na linię ZOWB. Ile długów pomoże spłacić będzie jednak wiadomo dopiero za dwa miesiące. Pewne natomiast jest, że nie wyłoży dużej gotówki za udziały w nowej spółce, w której będzie miał kontrolny pakiet. Majątek przyszłej firmy szacowany jest na 110 mln zł.
Corus natomiast, by zostać inwestorem spółek produkujących stal i wyroby długie, przejmie część majątku wartego, w pierwszym przypadku ponad 4 mld zł, w drugim zaś 1,57 mld zł. Na ile jest on zadłużony, również ujawnione zostanie w maju.
HK w spłacie zobowiązań nie liczy jednak wyłącznie na inwestorów. Spółka dysponuje zbędnym majątkiem, wartym 154 mln zł. Jeśli go sprzeda, pieniądze przeznaczy na finansową restrukturyzację.
Czarny scenariusz
Coraz częściej mówi się jednak, że Corus zamiast inwestować kolosalne fundusze w HK będzie wolał kupić od Impexmatalu Hutę Zawiercie.
Mirosław Wróbel uważa jednak, że są to jedynie spekulacje.
— Corusowi zależy, by dzięki połączeniu z HK obniżyć koszty produkcji. Na sytuacji koncernu bardzo niekorzystnie odbija się mocna pozycja funta. Zależy im również na rynku. Nasza spółka jest przecież w Polsce na 5 miejscu pod względem eksportu. Za granicą sprzedajemy rocznie wyroby o wartości 0,5 mld USD. Pod względem eksportu szyn jesteśmy również w światowej czołówce, a przecież właśnie na tym segmencie rynku Corusowi bardzo zależy — dodaje szef HK.
Podobnie twierdzi Mike Hitchcock, rzecznik Corusa.
Mirosław Wróbel nie obawia się również, że z rozmów z hutą wycofa się Danieli. Na wszelki wypadek spółka podpisała jednak listy intencyjne z innymi potencjalnymi partnerami. Prezes HK nie chce ujawnić ich nazw. Prawdopodobnie jednak są to firmy wcześniej zainteresowane inwestycją w polską firmę, czyli Duferco, Thyssen Krupp Stahl, ISPAT oraz inwestorzy pasywni — EBOiR i IFC.
Mimo wiary w wejście Włochów i Corusa, HK przygotowała jednak pesymistyczny scenariusz wydarzeń. Co stanie się, jeśli firma nie pozyska inwestora? Będzie musiała wyłączyć jeden wielki piec i ograniczyć produkcję do 2,7 mln ton stali rocznie. Skutkiem tego będą zwolnienia grupowe — z obecnych 6,8 tys. osób do 2,7-3,0 tys. pracowników.


