Hongkong będzie coraz bogatszy

Marcin Gesing
29-11-2002, 00:00

Przez ponad półtora wieku Hongkong słynął z handlu i przemysłu lekkiego. Z czasem o jego pozycji decydować zaczęli finansiści i giełdy. Teraz najcenniejszym bogactwem Hongkongu są Chiny.

— Hongkong stał się bramą, przez którą firmy z całego świata mogą wkraczać do Chin. Zapewniamy najlepszą obsługę biznesową oraz finansową. I — co najważniejsze — zachowujemy standardy liberalnej gospodarki rynkowej — mówi z dumą Dickson Ho, ekonomista Hong Kong Trade Development Council (Rada Rozwoju Handlu Hongkongu).

Wielu ekspertów przewiduje, że Chiny w ciągu ćwierćwiecza staną się potęgą gospodarczą, dorównującą USA. A w odleglejszej przyszłości — być może największym mocarstwem świata. Nie dziwi zatem zainteresowanie międzynarodowego biznesu tym krajem: wykorzystaniem taniej siły roboczej i tworzeniem przyczółków do późniejszej ekspansji.

— Jeśli firma chce wejść na chiński rynek, najlepszym rozwiązaniem pozostaje rejestracja spółki w Hongkongu — przekonuje Dickson Ho. — Mamy jedne z najniższych podatków w świecie i zachowaliśmy prosty, a zarazem sprawdzony, angielski system prawny.

W tym roku minęło 5 lat od chwili, gdy Wielka Brytania zwróciła Chinom Hongkong.

— Właściwie niewiele się zmieniło. W każdym razie nie na gorsze... Najbardziej widoczną zmianą są nowe budowy. Miasto rośnie w oczach! — podsumowuje hongkoński taksówkarz. — Jedyne, na co możemy teraz narzekać, to spadek zarobków. No i bezrobocie.

Narzekania narzekaniami, ale stopa bezrobocia w Hongkongu daleka jest od notowanej w Polsce. W połowie tego roku wyniosła jedynie 7,8 proc. (w 2000 roku bezrobocie w regionie nie przekraczało 5 proc.).

Wielki Brat

Od chwili powrotu do Chin, gospodarka Hongkongu dwukrotnie przeżywała załamanie koniunktury. Najpierw z powodu krachu na rynkach azjatyckich, a od niedawna — z uwagi na stagnację w Europie i USA. Na gospodarkę enklawy niekorzystnie wpłynęła też niepewność światowego biznesu co do losów byłej kolonii oraz jej szans na zachowanie demokracji i liberalnej ekonomii. Te zawirowania odbiły się na poziomie inwestycji i na wymianie handlowej. Rok 2000 — z ponad 10-proc. wzrostem PKB — był jednak dla gospodarki Hongkongu bardzo udany i udowodnił, że powrót do Chin może być szansą na dynamiczny rozwój.

— Chiny mają własne, narodowe centrum biznesu i finansów — Szanghaj, Pekinowi potrzebny jest jednak także ośrodek o znaczeniu międzynarodowym. I taką rolę może teraz spełniać Hongkong — podkreśla Robin Barrie, przedstawiciel Hong Kong Exchanges and Clearing. — Co więcej: Chiny dążą do własnej, w pełni wymienialnej waluty. Do tego jednak jeszcze daleka droga. Dolar hongkoński jest natomiast wymienialny — i to jego atut — tłumaczy Barrie.

Wymienialność hongkońskiej waluty, a także utrzymanie angielskiego systemu prawnego — tzw. common wealth — gwarantuje Hongkongowi jego konstytucja — Basic Law.

Ceny w dół

Największym problemem hongkońskiej gospodarki wydaje się dziś deflacja, która w połowie roku sięgnęła 3,4 proc. Relatywny spadek atrakcyjności Hongkongu jako centrum biznesu — po przyłączeniu do Chin — wpłynął też na spadek wymiany towarowej i zmniejszenie popytu wewnętrznego — ceny towarów na rynku wewnętrznym spadły poniżej cen dóbr eksportowanych.

— Stosowany w Hongkongu zarząd walutą — currency board — zapobiega inflacji przez kontrolę strumienia pieniądza. Nie ma jednak wpływu na poziom cen — przypomina Dickson Ho.

Kiepskie wskaźniki gospodarcze w ostatnich latach skłoniły wielu przedsiębiorców do oszczędności i poszukiwań dodatkowych źródeł zarobku. Coraz więcej firm zaczęło przenosić produkcję lub lokować nowe inwestycje w Chinach kontynentalnych.

— Proces ten nie sprowokował odpływu kapitału z Hongkongu. Przeciwnie — w 2000 roku bezpośrednie inwestycje zagraniczne w regionie znacznie wzrosły. Większość nowych firm uznała Hongkong za pomost między zachodnią gospodarką kapitałową a Chinami — mówi Simon Galpin, dyrektor generalny Invest HK.

W 2000 roku zagraniczne inwestycje w Hongkongu warte były przeszło 60 mld USD. W zeszłym roku, m.in. z powodu światowego załamania gospodarczego po wydarzeniach z 11 września, wartość inwestycji wyniosła tylko 22,8 mld USD.

— Zauważmy coraz większy udział w tej kwocie inwestycji z Chin kontynentalnych: teraz to ponad 20 proc. — dodaje Simon Galpin.

Dyktat Pekinu

Od momentu, gdy ze znaczków pocztowych Hongkongu znikła brytyjska królowa, zmieniła się też rola administracji publicznej regionu. Wybrany przez władze w Pekinie naczelnik Tung Chee-hwa poważnie ograniczył jej znaczenie, zwiększając jednocześnie wpływy chińskich mocodawców.

— Niepokoi, czy administracja — wskutek wpływów Pekinu — zachowa wypracowany przez 150 lat profesjonalizm i bezstronność — martwi się Li Pei Ruan, właściciel niewielkiej drukarni.

Po przejściu pod chińskie rządy trudno jednak mówić o drastycznej zmianie w sytuacji politycznej i społecznej Hongkongu. Mimo że większa część parlamentu enklawy wyłaniana jest w porozumieniu z Pekinem, Hongkong pozostaje oazą swobód obywatelskich i wolnej gospodarki. Wolna prasa opisuje łamanie praw człowieka w Chinach. Corocznie 4 czerwca mieszkańcy Hongkongu oddają hołd ofiarom masakry na placu Tienanmen z 1989 roku.

Jak za czasów brytyjskich — co tydzień wyścigi konne w Happy Valley powodują żywsze bicie serca mieszkańców Hongkongu. I wielogodzinne korki na ulicach miasta.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Gesing

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Hongkong będzie coraz bogatszy