Hoop też woli Zozole, a Mieszko na tym zarobi

Maciej Zbiejcik
22-03-2006, 00:00

Tego jeszcze nie było! Giełdowy Mieszko, producent słodyczy, nawiązał ścisłą współpracę z inną publiczną spółką — Hoopem, producentem napojów. Do tej pory analizowano wyłącznie możliwości współpracy lub połączenia spółek z jednego sektora branży spożywczej. Okazało się, że można poszerzyć horyzonty i poszukać partnera poza swoją niszą. Czy warto? Zdecydują efekty wspólnego projektu dwóch firm. Na razie inwestorzy dobrze przyjęli ten pomysł. Wczoraj w trakcie sesji kurs Mieszka zyskiwał nawet 4,5 proc., a Hoopa 2,5 proc.

Hoop i Mieszko podpisały umowę o strategicznej współpracy. Hoop zyska licencję na znak Zozole na swoich napojach. Nikt na polskim rynku nie próbował jeszcze „rozszerzać” marki w ten sposób. Współpraca ma ułatwić spółce Hoop promowanie napojów musujących. Mieszko zaś zarobi na sprzedaży licencji i skorzysta na wzmocnieniu marki. Przypomnijmy: Zozole to świetnie już znana marka musujących cukierków wprowadzonych na rynek w 1999 r. Jej udział w niszy rynkowej sięga aż 81 proc. W 2005 r. marka rozpełzła się na musujące gumy, żelki i lizaki. Skoro Zozole były strzałem w dziesiątkę wśród słodyczy, to dlaczego nie mają odnieść sukcesu jako napoje? Plany: pierwsze produkty Hoopa pojawią się na rynku w maju, tuż przed sezonem letnim, czyli żniwami w branży.

Zozole to przebój Mieszka. W zeszłym roku udział raciborskiej spółki na rynku cukierków wzrósł z 4,7 do 6,1 proc. Według danych SMG/KRC MillwardBrown, od marca 2004 do połowy 2005 r. znajomość spontaniczna marki Mieszko wzrosła z 3 do 10 proc., a znajomość wspomagana — z 32 do 65 proc. Silną pozycję na rynku ma i Hoop (12-procentowy udział w rynku napojów gazowanych i około 13-procentowy w segmencie napojów niegazowanych, a także 3 proc. rynku wody mineralnej).

Na razie jedyną wymierną korzyścią z podpisania umowy Hoopa z Mieszkiem jest wzrost kursów i zainteresowania, szczególnie tą drugą spółką. Wczoraj obroty akcjami śląskiego producenta słodyczy skoczyły ponad 5-krotnie. Jeśli wspólny projekt przełoży się na poprawę wyników, szybko znajdzie naśladowców. Ale na razie spółki spożywcze zamiast zacieśniać współpracę produktową, wolą przejmować inne firmy (ostatnio Graal, działający w sektorze rybnym: w lutym kupił udziały w firmie produkującej konserwy mięsne). Projekt wykraczający poza branże mięsną szykuje też PKM Duda.

Przejęcia to nie wszystko. Giełdowe spółki spożywcze, myśląc o wzroście przychodów, będą po prostu musiały wychodzić poza obręb swego sektora. Przypadek Mieszka i Hoopa jest pilnie obserwowany: od tego, komu i ile przysporzy renomy i pieniędzy, w dużej mierze zależy, czy często znajdą się naśladowcy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Maciej Zbiejcik

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

/ Hoop też woli Zozole, a Mieszko na tym zarobi