Debiut na warszawskim parkiecie? Pewnie tak. Ale nieprędko: Hoopla musi najpierw rozwinąć skrzydła.
Sklep internetowy Hoopla.pl, wchodzący w skład grupy funduszu MCI, zanotował w ubiegłym roku 4,65 mln zł przychodów. To ponad dwa razy więcej, niż zakładały pierwotne plany (2,3 mln zł), i sporo więcej, niż spółka obiecywała kilka miesięcy temu inwestorom (3 mln zł). Ponieważ większość obrotów zanotowano w czwartym kwartale, Hoopla ma spore apetyty na ten rok.
Lista priorytetów
— Planujemy, że nasze przychody w 2006 r. wyniosą 20 mln zł. To realna liczba. Przy sprzyjającej koniunkturze i braku innych negatywnych czynników możliwe jest nawet osiągnięcie 25 mln zł. To będzie sukces — mówi Przemysław Szydłowski, wiceprezes firmy.
O zyskach na razie nie chce mówić, zasłaniając się nad tajemnicą strategii finansowej.
— W przypadku spółek na takim etapie rozwoju jak Hoopla kluczową rzeczą jest nie zysk, ale zdobywanie rynku. I my zgadzamy się z takim założeniem — komentuje Jacek Ciesielski, partner funduszu MCI.
Hoopla sprecjalizuje się w sprzedaży sprzętu elektronicznego i AGD. Ten rynek oczywiście nie rośnie tak szybko, jak chce to robić warszawska spółka. Dlatego jej plany zakładają migrację klientów od tradycyjnych kanałów dystrybucji ku internetowi.
Dobra inwestycja
MCI kontroluje 74 proc. kapitału Hoopla, ale na ten rok przewidziane jest objęcie kolejnych transzy, które zwiększą zaangażowanie funduszu do 75-80 proc.
— Jesteśmy zadowoleni z tej inwestycji — twierdzi partner MCI.
Nie kryje, że w przyszłości Hoopla będzie jednym z poważniejszych kandydatów z portfela funduszu do debiutu na warszawskiej giełdzie.
— Jest taka perspektywa, ale na razie bez konkretnych planów. Najpierw chcemy zrealizować nasze zamierzenia — dodaje Przemysław Szydłowski.