Agregaty prądotwórcze z Sulejówka pracują już w rezydencji prezydenta Rosji, w kopalni węgla w Mongolii, jadą za chwilę do kopalni w Peru, mają też wzięcie w Kazachstanie, Indonezji i Nigerii. Wzięcie miałyby też u polskich rolników, gdyby nie blokował ich brak ustawy o odnawialnych źródłach energii, określającej reguły wsparcia dla instalacji produkujących zielony prąd.
![GOTOWI DO PRZEKAZANIA:
Jan Koblak, założyciel Horus-Energii, przekaże wkrótce stery Sylwestrowi Jędrze, swojemu wychowankowi. Strategia już jest nakreślona. Obejmuje eksport i energetykę rozproszoną.
[FOT. SZYMONŁASZEWSKI] GOTOWI DO PRZEKAZANIA:
Jan Koblak, założyciel Horus-Energii, przekaże wkrótce stery Sylwestrowi Jędrze, swojemu wychowankowi. Strategia już jest nakreślona. Obejmuje eksport i energetykę rozproszoną.
[FOT. SZYMONŁASZEWSKI]](http://images.pb.pl/filtered/17aa4297-315f-444c-b13f-bf2edab1be09/e4273bd1-a6ca-5f5b-8f3c-e44dd9985388_w_830.jpg)
— To przyszłościowy sektor i wiem, że wielu rolników jest już gotowych kupić np. instalacje biogazowe, produkujące prąd i ciepło w skojarzeniu. Ale czekają, bo brakuje precyzyjnych i długoterminowych uregulowań prawnych, więc czują się niepewnie — mówi Jan Koblak, prezes Horus-Energii.
Im trudniej, tym lepiej
Brak uregulowań prawnych nie oznacza na szczęście, że sektor OZE jest uśpiony. Horus Energia sprzedaje zespoły kogeneracyjne choćby oczyszczalniom ścieków, a także co odważniejszym rolnikom. I pracuje nad wykorzystaniem w instalacji paliw mniej standardowych, trudnych. — To ważny element naszej strategii. Zakłada rozwój maszyn wytwarzających prąd, ciepło i chłód, bazując na zaawansowanych technologich i trudnych paliwach— mówi Sylwester Jędra, wiceprezes Horus-Energii.
Trudne paliwa to np. olej wytwarzany ze zużytych opon. Na stanowisku testowym Horus-Energii w Sulejówku stoi dziś maszyna testująca możliwości produkcyjne na bazie tego paliwa. Albo gazy wodorowe, będące odpadem w przemyśle chemicznym. Silniki firmy pracują właśnie przy takim projekcie badawczym, na terenie Zakładów Azotowych Kędzierzyn. W testach są też rozwiązania oparte na odpadach z tworzyw sztucznych. Z efektów skorzystają szpitale, przemysł spożywczy, budynki administracyjne i miejskie spółki ciepłownicze. To dziś najczęstsi klienci Horus-Energii.
— Jesteśmy w stanie dobrać im odpowiednią moc, odpowiedni profil produkcji — mówi Jan Koblak. Horus-Energia sprowadza wprawdzie część komponentów do agregatów z zagranicy, głównie z Europy, ale montuje je w Polsce. Jako jedyna firma na rynku — konkurenci w Polsce tylko sprzedają.
— Inwestujemy, m.in. w stację prób, malarnię i halę montażową. W planach mamy też uzyskanie uprawnień do nadawania certyfikatów — wylicza Jan Koblak. Inwestycje w Sulejówku napędzane są nie tylko przez rynek krajowy, ale również eksport. Doszedł już do 32 proc. w przychodach Horus-Energii, sięgających ok. 44 mln zł w 2013 r.
To dowód, że firma dobrze wykorzystuje dotację z PARP, przeznaczoną właśnie na rozwój sprzedaży zagranicznej (dotacja wyniosła 400 tys. zł).
— Eksport, zwłaszcza na rynki wschodnie, to w tej chwili najlepiej rozwijający się segment naszych przychodów — podkreśla Jan Koblak.
Możliwy wykup
Eksport Horus-Energii będzie rósł, ale już pod wodzą innego prezesa. Jan Koblak, założyciel i dzisiejszy szef firmy, dojrzał do przeprowadzenia sukcesji i sam ją przygotował. Stery w firmie przejmie Sylwester Jędra, wychowanek właściciela. Na wysokich stanowiskach kierowniczych nadal pracować będą synowie założyciela.
— Do zmian w zarządzie dojdzie w ciągu kilku miesięcy — zapowiada Jan Koblak. Przyszły zarząd dostał już od ustępującego prezesa zielone światło, jeśli chodzi o operacje kapitałowe. I ma pomysły.
— Myślimy o przeprowadzeniu wykupu menedżerskiego — zapowiada Sylwester Jędra. Od wielu lat nieco ponad połowę udziałów w Horus-Energii ma holenderska spółka Perfect Quality Trading.