Hossa jakiej miało nie być

opublikowano: 16-10-2017, 22:00

Indeks S&P500pokonał 2500 pkt., co na początku roku przekraczało wyobraźnię najbardziej byczo nastawionych strategów z Wall Street.

Od wymagających wycen po rosnącą polityczną niepewność — argumenty, które poskramiały optymizm strategów przed dziesięcioma miesiącami nie straciły na aktualności, a podstawy niektórych nawet się umocniły (by wymienić tylko napięcie wokół Korei Północnej i zbliżające się zacieśnienie polityki pieniężnej przez Fed), tymczasem notowania akcji na giełdzie nowojorskiej rosną aż miło.

— Rynek jest zaskakująco mocny. Wskaźniki znacząco wzrosły, zmienność jest niska i nie mieliśmy do czynienia z dużą korektą. To wyjątkowy rok — przyznaje Tom Lee, cytowany przez agencję Bloomberg strateg w Fundstrat Global Advisors, który podniósł prognozę dla S&P500 na koniec roku do 2475 pkt. Obecnie indeks jest około 80 pkt. wyżej. Średnia prognoz analityków to 2524 pkt.

Choć pokonanie konsensu prognoz w trakcie roku nie było w historii niczym wyjątkowym, to rzadko zdarzało się, by w przypadku indeksu blue chipów pobita została prognoza największego optymisty. Stało się tak dopiero drugi raz od 2009 r. — poprzednio w 2013 r., kiedy w ostatnim kwartale S&P500urósł o 10 proc. Co ciekawe, akcyjne fundusze zanotowały napływy netto tylko w pierwszych trzech miesiącach tego roku. W kolejnych przeważali umarzający jednostki.

— Większość potencjalnych klientów jest pełna obaw, a jednocześnie zgorzkniała, bo przegapili rajd. Teraz czekają na korektę. Tymczasem kiedy przeceny oczekuje większość, to prawie nigdy się ona nie zdarza — mówi Brian Belski z BMO Capital Markets.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Hossa jakiej miało nie być